BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Zapisz się na newsletter

11 Maj 2015

„Ach Lubelskie jak tu cudnie – Turystyka bez barier”

Ach Lubelskie jak tu cudnie – Turystyka bez barier” pod takim hasłem osoby niepełnosprawne z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Łęcznej wyruszyły na dwudniową wycieczkę. Grupa 40 osobowa składała się z 30 osób niepełnosprawnych i 10 opiekunów.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie1

Pierwsze kroki skierowane zostały do Muzeum im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie. Muzeum mieści się we dworze, w którym u dziadków ze strony matki wychowywał się nasz wielki wieszcz Józef Ignacy Kraszewski. Romanów to dawna posiadłość Sapiehów, wchodząca w skład klucza wisznickiego. Poeta bardzo tęsknił za miejscem w którym spędził dzieciństwo – do 15rż.W liście do ojca napisał: „Choć los daleko mnie odpędził, serce moje tam zostało i chodzi po starej ścieżce od domu do kaplicy, od kaplicy do oficyn i po szumiącej alei jodłowej. Nie widzicie go tam, ale jakże często z piersi mi ucieka i włóczy się koło Was”. Opisał to miejsce w „Obrazach z życia i podróży”, „Ze wspomnień” i w „Nocach bezsennych”.

Jadąc nie sposób było ominąć kolejną perłę jaką jest sanktuarium Maryjne w Kodniu.

Radzyń Podlaski to zwiedzanie:

– Zespół pałacowo-parkowy w Branicy Radzyńskiej

– Zespół pałacowo-parkowy w Białce,

– Pałac w Żabikowie

Biała Podlaska:

– muzeum Podlasia

– pałac Radziwiłłów

 

Leśna Podlaska to bardzo urokliwe miejsce, grupa zwiedziła:

– Bazylika św. Piotra i św. Pawła

– staro drzew – dąb miłości

– Modrzewiny dom Cara Mikołaja

– zespół kościoła i klasztoru paulinów.

– kaplica p. w. n. p. Marii i śś. Piotra i Pawła, zw. kapli­cą zjawienia

– murowany barokowy kościół p.w. Św. Trójcy

– pozostałość zespołu dawnego zamku biskupiego, grota Naruzewicza

– rynek z kramami, dom Ryttów, zamek obronny

– ręczna stacja paliw, park krajobrazowy

– zespół stajni– stadnina koni arabskich,

Leśna Podlaska – wieś znana z maryjnego sanktuarium, jeden z najpiękniejszych na Podlasiu kościołów barokowych. Od czasów średniowiecza do XVII wieku osadę nazywano Kamionka, Białka lub Okopy Krzyżackie – na pamiątkę oporu przed oddziałami rycerzy zapuszczających się w te strony w łupieżczych wyprawach do Brześcia nad Bugiem. W XVIII wieku, za sprawą paulinów i kultu Matki Boskiej Leśniańskiej, nazywana Podlaską Częstochową. Niewielki, rzeźbiony w kamieniu wizerunek maryjny uznał za cudowny w roku 1700 biskup łucki Prażmowski,

„Dąb miłości” w Leśnej Podlaskiej 360 letni dąb szypułkowy, rosnący w uroczysku Kołowierz, w zachodniej części Leśnej Podlaskiej. Wpisany w 1959 r. do rejestru zabytków jako pomnik przyrody. Jest miejscem spotkań zakochanych, wg. ludowych przekazów, objęcie przez rodzinę pnia drzewa zapewnia spokój i szczęście rodzinne.

Janów Podlaski

W Janowie z uwagi na deszcz mieliśmy lekcję edukacyjną w Stadninie Koni arabskich a już przejeżdżając zobaczyliśmy zespół pokatedralny z barokowym kościołem, Grotę Adama Naruszewicza, rynek miejski z „kramami żydowskimi”. Stację paliw z zachowanym ręcznym dystrybutorem paliwa., dom Ryttów.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 2

Kostomłoty jedyna w Polsce parafia i cerkiew neounicka. Dzięki uprzejmości gospodarza poznaliśmy piękno tego miejsca i historię.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 3

Jabłeczna – sanktuarium prawosławne, co za piękno…

Jak głosi przekaz ludowy ikona św. Onufrego przypłynęła do Jabłecznej rzeką Bug. mieszkańcy odczytali to jako wielką łaskę Boga i na miejscu pojawienia się ikony założyli prawosławny monaster.

Cerkiew i klasztor w Jabłecznej jest po Grabarce drugim pod względem ważności miejscem kultu dla prawosławnych w Polsce. Co prawda w samej cerkwi nie wolno robić zdjęć ale magia tego miejsca sama otworzyła migawkę aparatu – oczywiście bez lampy…

Pierwszy dzień zakończyliśmy – udając się na posiłki i nocleg do Gospodarstwa Agroturystycznego w Drohiczynie.

Głodni, ale wyłącznie kolejnych wrażeń, rozpoczęliśmy kolejny dzień naszej wycieczki. Po sytym śniadaniu, pełni energii i dobrych nastrojów ruszyliśmy żwawo na górę zamkową w Drohiczynie, skąd rozpościerał się wspaniały widok na rzekę Bug oraz okoliczne pola, łąki, zabudowania. Zwiedzanie tego miejsca nie było w planie wycieczki ale ranek przywitał nas promieniami słonecznymi i widoki zachęciły aby zatrzymać się w tym miejscu.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 4

Wszyscy Uczestnicy dzielnie i z mozołem wspinali się pod górę, by na jej szczycie napawać się cudownym widokiem i porannym słońcem. Nie zabrakło pamiątkowych zdjęć. Fotoreporterem byli m.in. Daniel L. i Ela J.; do zdjęć chętnie pozował Robert J., który rozbawiał nas swoimi opowieściami. Z oddali słychać było Basię P., Magdę K. i Magdę P., które pełne energii dzieliły się dotychczasowymi wrażeniami z wycieczki. Marek R., Gosia W. co chwilę zatrzymywali się, aby samodzielnie uchwycić obserwowane widoki swoimi aparatami i dumnie pokazywali innym swoje zdjęcia. Gosia P. i Łukasz L. co chwila zmagali się z nierównym podłożem, ale bardzo dzielnie je pokonywali; uśmiechy nie schodziły im z twarzy.

Naenergetyzowani ruszyliśmy po duchowe wsparcie do Katedry Świętej Trójcy i Kościoła Wniebowzięcia NMP, gdzie zostaliśmy zaszczyceni obecnością księdza biskupa Tadeusza Pikusa. Nikt z nas nie spodziewał się takiego spotkania. Wszyscy zaniemówili, nikt nawet nie wyciągnął aparatu, aby uwiecznić to spotkanie. Uczestnicy chętnie mówili skąd jesteśmy, co robimy w tych stronach. Po Katedrze i jej podziemiach oprowadzał nas ksiądz Tomasz, który swoimi opowieściami wpływał na naszą wyobraźnię budując obrazy z opisem dawnych czasów. Tam gdzie było można robiliśmy zdjęcia. Od czasu do czasu ktoś z grupy zadawał pytania. Wszystkie osoby, nawet te z trudnościami w poruszaniu się, ramię w ramię z instruktorami pokonywały schody, nierówne podłoża i inne bariery architektoniczne, aby doświadczać piękna otaczającego nas środowiska, odkrywania kart historii i poznawania kultury.

Wśród promieni słońca dotarliśmy także do Muzeum Diecezjalnego, gdzie siostra zakonna opowiadała nam i pokazywała zabytkowe skarby w postaci dokumentów, kielichów, relikwiarzy, ornat i pasów słuckich dawnych możnych. Największe wrażenie zrobiło na nas specjalne, niewielkie pomieszczenie wykonane na pamiątkę wizyty papieża Jana Pawła II w Drohiczynie. Oprócz zdjęć, pamiątek, krzesła papieża mogliśmy w ciszy i skupieniu wysłuchać fragmentu kazania, które wygłosił papież podczas jednej z mszy. Niektórym popłynęły łzy wzruszenia…

Napełnieni duchową strawą ruszyliśmy dalej… do Grabarki.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 5

Miejsce to wywarło na wszystkich niesamowite wrażenie. Wśród drzew naszym oczom ukazała się góra. Na początku część z Uczestników stwierdziła, że nie da radę wspiąć się na jej szczyt, jednak z pomocą Bożą i instruktorów, wszyscy dotarli na górę. Naszym oczom ukazał się las krzyży, w którego środku stał Klasztor Prawosławny. Cisza, zaduma, modlitwy prowadzone w duchu naszych serc w tym miejscu nabrały szczególnego znaczenia. Basia, Marcin, Rafał, Marek, Iwona, Daniel, Adam, Waldek, Robert, Ela, Andrzej, Jola, Łukasz, Gosia, Kasia, Magda… wszyscy choć na chwilę zatrzymywali się, aby zostawić tutaj swoje intencje. Jak mówili później: za mamę i tatę, za brata, za siostrę, babcię i dziadka, za zdrowie… Aby dopełnić strawy duchowej udaliśmy się także do cudownego źródełka. Waldek, Kasia i Basia postanowili pomóc podczas nabierania wody, tak by każdy kto chciał mógł się jej napić na miejscu lub zabrać ze sobą do domu. Z oddali dobiegały głosy „Dam mamie”, „Zawiozę do babci”, „Muszę się napić aby mieć siłę”, „Choć, pokażę Ci cudowne źródełko, ono daje zdrowie”.

Nakarmieni duchowym pokarmem udaliśmy się na obiad, aby wyrównać balans pomiędzy duchowością a fizycznością.

Drugi dzień wycieczki obfitował w kościoły i cerkwie, dlatego nie mogliśmy ominąć miejscowości Serpelice i Ortel Królewski. W Serpelicach widzieliśmy drewniany kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła, który dodatkowo dał nam schronienie podczas ulewy oraz Kalwarię Podlaską. Spotkaliśmy się tam z bardzo ciepłym przyjęciem brata franciszkanina, który opowiedział nam krótko o historii tego miejsca i odpowiadał na wszystkie interesujące nas kwestie: „Z którego wieku jest ten krzyż?”, „Co wisi tam…?”, „Kto znajduje się na tych witrażach?”, „Do czego służy to miejsce z kopułą?”, „Co bracia robią w lecie, a co w zimie?”, „Dużo ludzi przyjeżdża do ośrodka rekolekcyjnego?”, „Ilu braci mieszka w Klasztorze?” i wiele, wiele innych. Na koniec, w skupieniu odmawialiśmy modlitwy, składając każdy swoją intencję.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 6

W drodze powrotnej mieliśmy okazję zobaczyć drewnianą cerkiew unicką w miejscowości Ortel Królewski. Gospodarz tego miejsca podarował wszystkim foldery o historii cerkwi, pomodlił się z nami i udzielił błogosławieństwa. Fotografia nie jest wstanie oddać piękna tego miejsca tam należy być i zobaczyć.

Zdjęcie-Ach Lubelskie jak tu cudnie 7

Trafiliśmy akurat na odbywającą się mszę, a później mieliśmy możliwość obejrzenia cerkwi wybudowanej z drzewa modrzewiowego bez użycia gwoździ. Zrobiło to na nas ogromne wrażenie. Zmęczeni, choć nie bez energii wymienialiśmy się spostrzeżeniami, wrażeniami: „Widziałeś ten ołtarz?”, „Ale tu dużo drewna”, „Nie wiedziałem, że są takie stare kościoły”.

Pomimo bolących nóg, humory dopisywały. W busach gwarno było od toczących się rozmów i wrażeń którymi wszyscy się dzielili wracając do domów. Wszyscy dziękowali za możliwość wyjazdu i pytali o następną wycieczkę.

Dziękujemy bardzo za dofinansowanie wycieczki Urzędowi Marszałkowskiemu w Lublinie, rodzicom za zrozumienie, uczestnikom za wytrwałość i chęci poznawania tego co piękne.

 

„Nie po to podróżujemy, by wyrwać się od trosk, kłopotów.

To chęć poznania, ciekawość poznawanych miejsc jest pędem…

Podróżować to znaczy żyć”

Maria Lisek Zięba

Katarzyna Płoszaj

 PRAWA

Copyright Ⓒ 2011 - 2016 LFOON-SW

Administrator 2011 - 2016 Mateusz Urbański