BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

30 Czerwiec 2012

Andrzej Szymczakowski – wolontariusz, literat

Andrzej Krzysztof Szymczakowski – Od wielu lat bardzo aktywnie działa na rzecz środowiska osób niepełnosprawnych w środowisku lokalnym, w dzielnicy i w różnych związkach. Był Radnym w Dzielnicy Wieniawa w latach 2006-2010. Jest osobą wspierającą wiele akcji charytatywnych. Pomysłodawca konkursu szachowego dla osób niepełnosprawnych oraz aktywny członek „Klubu Seniora” przy Domu Pomocy Społecznej im. Matki Teresy z Kalkuty.
Bierze udział w wielu konkursach m.in. w literackich w których odnosi sukcesy. W 2006 r. zajął II miejsce w konkursie recytatorskim ”Tylko miłość”, w 2007 r. otrzymał wyróżnienie w konkursie literackim „Niezapomniany dzień z Janem Pawłem II”.
W 2012 r. wyróżniony (poza konkursem) Medalem Prezydenta Miasta Lublin.

Krzysztof Rzepecki – Czy mogę zapytać o przyczynę Pana niepełnosprawności?

Andrzej Krzysztof Szymczakowski – Moja niepełnosprawność prawdopodobnie jest efektem konfliktu Rh, nie chodzę od urodzenia.

KR – Ile ma Pan lat?

AKS – Mam 72 lata, urodziłem się 11 stycznia 1939 r.

KR – Jak wyglądało Pana życie tuż po wojnie?

AKS – Prawie natychmiast po wojnie lata pierwszej młodości spędziłem w szpitalach, przechodząc cały cykl leczenia (5 operacji ortopedycznych).

KR – Jak patrzyli na Pana niepełnosprawność ludzie żyjący wtedy a jak obecnie?

AKS – Otaczający mnie ludzie w pierwszym okresie  współczuli mi i w ich świadomości powinienem umrzeć, bo byłem nieprzydatny do życia. Obecnie czuję, że w większości otoczenia jestem odbierany jako balast.

KR – Jak według Pana zmienił się stosunek do osób niepełnosprawnych na przestrzeni lat?

AKS – Na przestrzeni lat, a mam ich dopiero 72, stosunek otaczających mnie ludzi zmienia się powoli na lepsze, szkoda że tak późno.

KR – Przygotowując się do wywiadu przeczytałem, że jest Pan wolontariuszem. Czy można się dowiedzieć czym się Pan zajmował i w jakim to było okresie?

AKS – Wolontariuszem jestem jeszcze (tak się czuję). Byłem koordynatorem do spraw wolontariatu ze strony Centrum Wolontariatu w Lublinie we wszystkich Domach Pomocy Społecznej  na terenie miasta.

KR – Jak by Pan zachęcił inne osoby zajęły się pomocą innym potrzebującym?

AKS – Aby być wolontariuszem trzeba połknąć bakcyla społecznika i nie być obojętny na los drugiego człowieka. Trzeba lubić pomagać.

KR – W 2012 r. otrzymał Pan wyróżnienie, w konkursie Medal Prezydenta Miasta Lublin. Co Pan czuł odbierając to wyróżnienie?

AKS – Wyróżnienie Medalem Prezydenta Miasta Lublin odbierałem z wielkim zaskoczeniem ponieważ uważam, że nie mnie się ono należy a całej grupie osób, która mnie otacza i która wokół mnie wytworzyła właściwy klimat. Sam bym  nie zrobił nic. Mówiąc o klimacie mam na myśli pozytywny stosunek władz do niepełnosprawnych ludzi, poczynając od prezydenta, a na dyrektorze Domu Pomocy Społecznej kończąc.

KR –Mieszka Pan od 50 lat w Domu Opieki Społecznej. Czy od początku był to DPS im. Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie?

AKS – Moja kariera jako podopiecznego resortu pomocy społecznej rozpoczęła się wiosną 1956 r. Dom im. Matki Teresy z Kalkuty w Lublinie przyjął mnie 13 maja 1958 r. (przyjechałem z Poznania), byłem tu do 27 kwietnia 1970 r. i wróciłem w sierpniu 1986 roku. W tym okresie traktowano mnie jako persona non grata i włóczyłem się po całej Polsce przebywając w różnych DPS-ach. Ostatnim DPS-em przed ponownym przyjazdem do Lublina znajdował się w Radomiu.

KR – Jaka atmosfera panuje w Domu Opieki Społecznej? Czy ma Pan tu przyjaciół?

AKS – Pytanie jest bardzo trudne. Atmosferę tworzą ludzie, reakcje ludzkie zależne są od ludzkich charakterów. Nie sądzę żebym miał tutaj przyjaciół, takich na dobre i na złe.

KR – Jakie ma Pan zainteresowania?

AKS – Moje zainteresowania są różnorodne. Interesuje mnie dziennikarstwo, publicystyka, szachy, poezja. Jednym słowem nic co ludzkie nie jest mi obce. Miałem dwie żony a to wszystko tłumaczy…

KR – Jakie książki Pan najchętniej czyta?

AKS – Pasjonuje mnie literatura faktu, pamiętniki, problemy społeczne i trochę kryminały z polskimi realiami.

KR – Czy mimo swojej niepełnosprawności zwiedził Pan inne polskie miasta? Może był Pan za granicami naszego kraju?

AKS – Byłem za granicą we Francji i na Ukrainie. Lubię podróże i jeśli to  możliwe jeżdżę do różnych miast w Polsce. Byłem np. w Warszawie, Krakowie i w innych miastach. Jest to zasługa tutejszej Dyrekcji i działu kulturalno-oświatowego, którzy organizują wycieczki krajoznawcze dla mieszkańców.

KR – Jakie jest Pana największe marzenie?

AKS – Marzeń mam kilkanaście, w tej grupie są także marzenia utopijne. Chciałbym się jeszcze raz ożenić. Aktualnie pragnę wyjechać na wczasy, tylko nie mam z kim.

*Wywiad z Andrzejem Krzysztofem Szymczakowskim przeprowadziłem drogą elektroniczną.

Krzysztof Rzepecki
krzysiek.lfoon@gmail.com

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW

%d bloggers like this: