BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Artykuły powrót
4 Listopad 2014

Głusi mówią, tyle że rękami …

Mam dziś dla Ciebie absolutnie niesamowity wywiad. Rozmowę z Moniką Krawczyk, młodą, niesamowicie inteligentną i pracowitą dziewczyną spełniającą się przy digitalizacji kultury i jako lektor Polskiego Języka Migowego. Monika nie słyszy. Razem spróbujemy rzucić trochę światła na Kulturę Głuchych :)

Źródło: jestKultura.pl – Andrzej Tucholski

Przyznam się, że do rozmowy z Moniką o kulturze i rzeczywistości ludzi niesłyszących wiedziałem naprawdę niewiele. Wystarczy powiedzieć, że nawet w pytaniach raz za razem popełniałem różne gafy, gdyż nie znałem nawet poprawnych określeń. Na szczęście nowo poznana koleżanka była bardzo wyrozumiała i za bardzo mnie nie ganiła:D

Teraz próbuję retrospektywnie zastanowić się, dlaczego nigdy o podobną wiedzę się sam nie postarałem. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Cieszę się jednak, że dzięki jestKulturze mogę mój własny rozwój od razu przekuć w popularyzację sprawy dalej. Monika podrzuca bardzo dużo fajnych & przydatnych linków – będziemy oboje wdzięczni, jeśli coś z nimi dalej zrobisz :)

To byłby ekstra dobry uczynek na Czerwiec. Taki godzien Kulturysty :>

Oke. Tyle wstępu starczy. Pora na rozmowę! Jest długa, ale bardzo przyjemna.

Szacowany czas czytania: około 10 minut

Andrzej Tucholski: Osoby głuche, niesłyszące, z deficytami słuchu? Które określenie jest najlepiej przyjmowane? Słyszałem już bardzo wiele argumentacji :)

Monika Krawczyk: Na początek podkreślę, że nie można wszystkich ludzi z „wadą słuchu” wrzucić do jednego worka i przylepić im tylko jednej etykietki, gdyż ludzie są bardzo różni. Jest tyle ludzi, ile grup społecznych – spróbuję wyjaśnić pokrótce te określenia.

Andrzej Tucholski: (Kocham to podejście!)

Monika Krawczyk: Osoby Głuche – to są osoby Głuche, przez wielkie G, patrzą na siebie poprzez pryzmat kulturowy, mają swoją własną kulturę, swój savoir-vivre, swoją historię, jedynie co ich odróżnia od reszty społeczeństwa to inny środek komunikacji. Jest to polski język migowy, z którego są bardzo dumni.

Polski język migowy (w skrócie PJM) ma własny słownik, swoją gramatykę – nieporównywalną do gramatyki języka polskiego, posiada warianty (głuchy na północy zamiga inaczej literę „T” niż w środkowej części Polski, w Łodzi inaczej się miga „autobus” niż na pozostałym obszarze kraju) i „związki frazeologiczne” (a jakże!). PJM nie jest ubogim językiem, jest po prostu inny. Niezbędnym elementem świata Głuchych są tłumacze PJM, oni pełnią rolę pośredników między światem głuchych a słyszących, nie są ani pomocnikami czy podporą.

Wewnątrz tej mniejszości językowej są wszystkie osoby (włącznie z osobami, które noszą lub nie noszą aparatów, mają lub nie mają implantów), które są dumne z PJM, swoją głuchotę traktują jako stan normalny. Ja właśnie należę do tej grupy.

Warto zwrócić uwagę, że osoby Głuche nie uznają pejoratywnego określenia „głuchoniemy”, gdyż to oznacza, że są głusi i nie mówią wcale, a to nie jest prawda. Te osoby przecież mówią – mówią przy pomocy rąk :)

W dużym skrócie: osoby głuche to wszystkie osoby z większymi lub mniejszymi ubytkami słuchu, taki ogólny termin; osoby niesłyszące to jest neutralny termin dla wszystkich osób, którzy w jakiś sposób nie słyszą a osoby z deficytami słuchu to z kolei są osoby, na których patrzy się poprzez pryzmat medyczny – te osoby są niepełnosprawne, głuchonieme, mają wadę słuchu i uważa się, że wymagają ciągłej rehabilitacji, by stali się „słyszącymi”.

Jest jeszcze kilka innych określeń – osoby słabosłyszące, późnoogłuchłe, osoby z wadą słuchu, są również takie osoby, które w ogóle nie uczestniczą w życiu niesłyszących, nie znają języka migowego i nie czują, że w jakiś sposób do nich należą.

Andrzej Tucholski: Dziękuję! Zawsze chciałem móc gdzieś się zapoznać z takim przedstawieniem sprawy, dzięki temu nie popełnię więcej żadnego faux pas :) A czy możesz w paru słowach przedstawić moim Czytelnikom swoją osobę? Czym się zajmujesz, co robisz? Co lubisz i z czego jesteś dumna?

Monika Krawczyk: Mam na imię Monika, nie słyszę od dziecka – do dziś nie wiadomo tak naprawdę, co jest powodem mojej głuchoty. Albo różyczka albo choroba, po której zaaplikowano bardzo silny antybiotyk, w wyniku której straciłam słuch. Pochodzę ze słyszącej rodziny. Mówię, ale słabo, nie każdy jest w stanie mnie zrozumieć, językiem migowym posługuję się praktycznie od dziecka, ale naturalnego, polskiego języka migowego nauczyłam się tak naprawdę dopiero, jak zaczęłam naukę w liceum na Łuckiej w Warszawie. Mieszkałam tam w internacie i właśnie tam szybko nauczyłam się naturalnego i pięknego języka, jakim jest PJM.

Pracuję już kilka lat w Bibliotece Śląskiej, digitalizuję zbiory specjalne i śląskie, jeśli ktoś będzie ciekawy, to może zajrzeć na www.sbc.org.pl – tam trafiają dzieła po digitalizacji i korekcie :)

Jestem również lektorem PJM. To jest ta część, którą najbardziej lubię – lubię uczyć PJM ludzi słyszących, cieszę się, gdy oni sami chcą się uczyć, są zainteresowani światem głuchych i chcą poznać ich kulturę. Nadmienię, że dla ludzi słyszących PJM jest językiem bardzo trudnym, gdyż jest językiem innym, niż spotkali do tej pory – muszą przestawić się z kanału słuchowego na kanał wzrokowy. Muszą nagle zacząć używać rąk i przestać mówić. Jednocześnie muszą utrzymywać stały kontakt wzrokowy, co dla słyszących nie jest naturalne.

Sam fakt, że w jakimś tam stopniu poznali i zrozumieli PJM jest dla mnie wystarczającym powodem do dumy.

Andrzej Tucholski: Jak “duża” jest Kultura Migania w Polsce? Wiem o festiwalu Poezji Miganej. Jest więcej podobnych inicjatyw, jak to się prezentuje?

Monika Krawczyk: Nie bardzo rozumiem pytania – co to jest Kultura Migania? Jeśli maasz na myśli ogólnopolski zasięg i jak prezentowane są „dzieła” głuchych – to wszystko dopiero raczkuje, świadomość ludzi słyszących na ten temat wzrasta, głusi wychodzą na światło dzienne. Przez wiele lat pokutowało myślenie, że naturalny język migowy (to jest PJM) odejdzie w zapomnienie i palmę pierwszeństwa przejmie system językowo-migowy, który jest subkodem, dosłownym tłumaczeniem z języka polskiego na język migowy.

Na szczęście tak się nie stało. Jest teraz boom na PJM. Głusi chcą migać w swoim języku, promują na tyle ile są w stanie, dzięki działaniom z różnych stron, między innymi Fundacja Między Uszami, Fundacja Promocji Kultury Kokon, grupa Młodzi Migają Muzykę,  grupa Cała Polska Miga i jeszcze wiele różnych fundacji, stowarzyszeń, których tutaj nie wymieniłam. Jeśli ktoś będzie zainteresowany odsyłam do wujka Google, można też zaglądać do kopalni filmów – Youtube.

Trzeba również wymienić jeszcze jedną rzecz, z której głusi są dumni – GAG (Grupa Artystów Głuchych) – taki zbiór namacalnej kultury artystów głuchych.

Festiwal Poezji Miganej będzie największym wydarzeniem dla świata głuchych – będzie prezentował Kulturę Głuchych – dorobek głuchych na przestrzeni lat, to jest malarstwo, fotografię, poezję miganą, teatr, w ogóle całą kulturę. Jeśli ktoś będzie chciał wiedzieć na ten temat – odsyłam zainteresowanych tutaj.

Andrzej Tucholski: Oj, to mnie niesamowicie ciekawi! W jaki sposób są przygotowywane wiersze? Czy zachowuje się rymy w rozumieniu literackim czy raczej przechodzi w stronę rytmiki ruchu? Taki laik jak ja zupełnie nie umie sobie tego wyobrazić :)

Monika Krawczyk: Po pierwsze – chcę zwrócić uwagę, że PJM to nie jest język polski. Jeśli jesteśmy na przykład na lekcji języka polskiego i chcemy wspólnie z uczniami zinterpretować dany wiersz, to migamy wers po wersie i analizujemy. Przy okazji wspominamy o różnych rodzajach i układach rymów w rozumieniu literackim. Rzecz ma się inaczej w przypadku piosenek – tu zwracamy bardziej uwagę na to, by oddać sens, odrzucamy dosłowne tłumaczenie (patrz: wspomniani przed chwilą Młodzi Migają Muzykę).

Inny przykład, nasz rodzimy Barańczak próbował przetłumaczyć wiersze amerykańskich poetów na język polski – na przykład limeryki, i pojawiły się problemy, gdyż nie do końca oddawały pierwotny sens i zamierzenie autorów amerykańskich. Zawsze trzeba pamiętać, że każdy język jest odbiciem rzeczywistości, w której żyjemy.

Andrzej Tucholski: Niesamowita sprawa – przynajmniej z mojego punktu widzenia :) Ilu ludzi interesują te piękne działania? Ilu jest – nie wiem jak to nazwać – “czujących” się w swojej kulturze Głuchych w Polsce?

Monika Krawczyk: Troszkę szerzej rozpisałam się w pytaniu nt. „kultury migania”. Nie jestem w stanie podać dokładnych danych, ale na pewno takich ludzi nie jest mało – są to osoby głuche, słabosłyszące i nawet słyszące.

Cały artykuł przeczytacie na stronie:    jestKULTURA.pl

Autorem portretu super tłumacza z nagłówka jest Elvert Barnes

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW