BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Zapisz się na newsletter

Artykuły powrót
11 Czerwiec 2014

I … moja pamięć zamyka się …

Napisałam tekścik ze dwa-trzy tygodnie temu i schowałam go, jak zwykle, w swoich Obserwacjach Życia. Chyba chcę do niego powrócić … Jest dla mnie szalenie ważny, bo dotyczy najważniejszej „normalności” zdrowego człowieka – zapamiętywania tego, co ktoś zechce… Naruszony mózg, nawet gdy potem powoli powraca do jakiegoś stopnia sprawności, ma potężne kłopoty z pamiętaniem:

***

w pamięć

wkraczam, by intensywnie odczuwać…

 

wszystko, co było kiedyś

-ważne, lub całkowicie nieistotne,

zapisuje się w kodzie barw,

wcale niejasnych obrazów

 

czasem odczytuje się nieoczekiwanie,

czasem zaś wielkiego trudu wymaga

choćby dotyk, smak koloru

 

lecz … gdy udaje się wniknąć w pamięć,

zapełnić wszystkie niedopowiedzenia,

wówczas sny stają się jawą

i budzi się cudowne brzmienie

 

oto dar

otwartości na Niezapominanie!

Nazywam się Renata Rzepecka – po prostu „renia” – do tej nazwy przywykłam , siedząc przy komputerze.

Mam niewiarygodnie dużo czasu na to, co chciałabym robić. Tylko … moje umiejętności są raczej ograniczone…

Jestem dość bezwzględnym efektem wylewu – krwi do mózgu, oczywiście…

Ta trudna przygoda rozpoczęła się prawie 9 lat temu… Byłam szczęśliwą żoną uroczego artysty i szczęśliwą mamą trójki już wyrosłych z niemowlęcej nieporadności dzieci (i to już całe lata temu…), już pracowały nad swoją przyszłością.

Po 15 latach pracy w teatrze (Grupa Chwilowa zmieniła się później w Teatr NN), z racji pojawienia się trzeciego malucha i ogromnych obowiązków matczynych, przeszłam do Radia Plus, potem dość szybko do Gazety Wyborczej, skąd zostałam zaproszona do Urzędu Miejskiego. Tu, po 2 latach czekała mnie raczej nieprzyjemna niespodzianka.

30 grudnia 2005 roku dostał mnie w swoje szpony straszny, omdlewający ból głowy i szpital.

I … moja pamięć zamyka się (z drobnymi szparkami) na kilka lat … bo tylko wiem o błyskawicznej operacji, z moją wędrówką do BOGA (to jedna ze szparek, ale jedyne, co pamiętam, to ogromna, niespotykana radość, którą do dziś pielęgnuję…)

Pierwsze lata – walki lekarzy o złapanie przeze mnie jako takiej równowagi psychicznej przede wszystkim, zakończyły się rezygnacją z dalszego, bezefektywnego męczenia mojego ciała…

Przez te lata niemal nie ruszałam się, ale nie było to bolesne : chyba prawie w ogóle nie myślałam. Po prostu – trwałam…

Miałam już 3 lata w tym nowym życiu … kiedy zrozumiałam, że z trudnością się poruszam i w ogóle nie potrafię mówić ani nie czuję prawej strony ciała – dopiero prawie po roku! potrafiłam docenić swój stan jako wystarczający pretekst podjęcia pracy nad moim byciem … – a więc zdrowym stanem ducha i ciała! Zaczęłam siadać (z czyjąś pomocą) i prędko utknęłam przed komputerem… – czułam potrzebę zapisywania rodzących się, coraz żywiej, myśli – przeróżnych. Najpierw notowałam wszystko w formie opowiastek, potem zrodził się wierszo-podobny styl…

A tematy?

Od kiedy pamiętam, czułam czar uśmiechu i wkrótce zaczęłam walczyć o pogodę ducha, o swój częsty uśmiech … Czasem musiałam zmuszać się, by z radosną duszą (a twarz – ciągle miałam zamarłą i sztywną!) spędzać trwający właśnie dzień . Kiedy zaś było to bardzo trudne, zmykałam się w marzenia – o lasach, starych miastach czy kochanych twarzach.

Chyba pierwszy żarcik ułożył mi się nieoczekiwanie jakoś tak sam…

ZJADŁO – WPADŁO,

ROZPADŁA – SKRADŁA,

KRADŁEM – PRZYSIADŁEM,

SIADŁO – SADŁO!!!!!!!!!!!!!!

Coś kiedyś zjadło,

Komuś coś wpadło,

Kiedyś komuś rozpadła,

Coś komuś skradła.

A że brzydko kradłem,

Na stole przysiadłem.

Myślenie siadło.

Pozostało sadło!!!!

Powoli zaczął wracać uśmiech serdeczny – teraz nie wyobrażam sobie nawet, jak tu się nie uśmiechnąć… Wyraźnie zmieniły się nawet słowa, w których zawierałam swoje myśli i uczucia. Ha! 50-tka, to nie jest wiek narodzin poezji, ale energetyczny czas na wierszo-podobne (bo zdecydowanie urokliwe) zapisywanie własnych wrażeń, spostrzeżeń czy zamyśleń. I tematy rozważań są coraz bogatsze – ciekawość świata powraca we mnie!

RADOŚĆ BYCIA

Być i kochać – i więcej nic!

Być i lubić – i więcej nic!

Szlochać po nieudanych, obolałych krokach – i być!

 

Pracować solidnie – by być!

Marzyć bez końca – by być!

Dbać sumiennie o piękno i dobro w ludzkich kątach – i być!

 

Nie być – i zakończyć życie!

Nie być – i utonąć w niebycie!

Nie być – nie! Zbuntować się, postawić i wyprostować – i być!

 

RADOŚĆ POZNAWANIA

Zachwyca myśl artysty

Poruszająca zmysły.

To duma pękata rozpiera każdej sukni fałdy.

 

Daje fascynację uroczą,

Czystą, piękną, prawdziwą,

By dotykając sztuki stać się cząstką kochaną.

 

Czujemy z niezwykłą mocą

Uroki sztuki – nocą.

Dnia nie wystarcza na zachwyty, upajanie się rosą.

 

 PIOSENKA PAJĄCZKA NIOSĄCEGO UKOJENIE (fragmenty)

Jakże miło mi uspokoić twoją duszę.

Posnuć białą nitkę w koronkę marzeń i snów.

Wyrzucamy wtedy wszystko to, co muszę

Zniszczyć – wyobrażenia złe. Dobre – zostają tu.

 

Wielbię opiekować się dziećmi, gnać po polach…

Dbać o ich uśmiechy i wspaniałe gesty.

One potrafią się bawić i – zatonąć w myślach.

I ciepło pocieszyć najsmutniejsze istoty.

 

Najwspanialszymi – wszyscy szczerze uśmiechnięci!

– to najważniejsza tajemnica rozkosznych ram!     Tam

A na spotkania kochających się bez pamięci

Welon, cylinder – ze srebrzystej mgły – mam.   Pięknej

 

Ale zdarza się czas samotny – wieczorową porą,

gdy wszyscy chrapią, sapią i pachnie … złem.

Wtedy leniwie ruszam, mam pracę domową –

snuję wielkie pajęczyny i co złapię to … zjem!

 

Nad ranem męczą mnie słowa znanej pieśni:

To zaszczyt dla mnie – uspokoić twoją duszę…

Posnuć białą nitkę … Jest mi wstyd, aż się nie śni,

Z duszy – wspomnienia z łowów wyrwać muszę!

 

Jestem małym pajączkiem , tkam ludzki los!

Kocham to, co robię, spokojne lubię bycie,

Cieszę się, że mogę pomagać , otrzeć biedny nos…

Ma praca jest dla mnie warta ponad życie!

Pod koniec 2010 roku dobry humor już mnie z reguły nie opuszczał, do tego czasu niestety zdarzały się okresy, kiedy starałam się pozamykać sprawy, pożegnać i … przestać istnieć…

Teraz pisuję raczej często – a to obrazami, w wierszo-podobnej formie, albo po prostu prozą , jak w duszy zagra! W głowie przelewają się przeróżne teksty, czasem tak wyraźnie i czytelnie, że warto je utrwalić, np.:

GRANITOWA PANI…

Granitowa piękna postać

Zatrzymała się, by wyciągnąć

Zimną białą rękę do człowieka.

Kto odpowiedział na jej gest?

 

Każdy bez pomysłu na siebie,

Bez jakiejkolwiek próby bycia…

I łapie rękę z nadzieją na jakieś

Wielkie plany, na jakieś ważne kroki…

 

Granitowa uroda pani nie znika –

Tylko jej wielbiciele zamieniają się w granit…

I cokolwiek by jeszcze chcieli –

Marzeniami granitu pozostaje…

 

Zamarli wielbiciele mogą jedynie czekać

Na miłośnika, który też – zacznie czekać

                                                                                  2.XI.2010

BYŁA SOBIE KRÓLOWA

Była sobie królowa

I był sobie król

Żyli sobie tak jakoś

Nieszczególnie!

 

Chadzali na przechadzki,

Spacerowali na spacerach

I nudzili się nudnymi

Nudami – o! nudy!

Rządzili – muchami na murze,

Zarządzali – bałaganem w domach,

Sprawowali rządy – u siebie

W królestwie!

I zasnęli niezauważeni

Snem wiecznym – z uwagi

Na uwagę wszystkich:

UWAGA!

Była sobie dziewczyna…

Czas płynął powoli – dni, miesiące przemijały w uśmiechniętym spokoju: pokochałam to mówienie na kartkach, bo kiedy staram się rozmawiać, ta bełkotliwość ciągle mi towarzyszy.

Jak zwykle w moim niepełnosprawnym życiu tempo zmian jest aż niepokojąco wolne, ale codzienne ćwiczenia zmieniają kształt mojego funkcjonowania : poza siedzeniem przy kompie coraz więcej czasu poświęcam na … zmywanie talerzy, kubków i sztućców, na garnki jeszcze nie mam siły, czasem – z radością – myję kuchnię czy łazienkę – trzeba po mnie troszkę poprawić, ale już znacznie mniej!

I .. chyba marzę o świecie codziennych obowiązków, ze świadomością, że niestety chwilowe zwolnienia tempa na „złapanie oddechu” byłyby niezbędne! Teraz nie czuję się, poza tym uczę się … czytać. Nie, nie żartuję – dwoje oczu nie jest w stanie odcyfrować nawet wielkich liter, jedno oko, najlepiej lewe, czyta chętnie ale męczy się szybko

I co najważniejsze – skupić udaje mi się zaledwie na kilkanaście minut! Stosuję więc przerwy na poćwiczenie oczu czy prostej sylwetki. Mam nadzieję ze KIEDYŚ będzie lepiej (ciut-ciut!).

A tymczasem ćwiczę, pracuję nad sobą i … przygotowuję się do zrobienia kolacji na gorąco – oczywiście rodzinnej, dla wszystkich! Czasem trochę pomagam w przygotowaniu obiadu, może  uda mi się wreszcie zrobić coś samej?!!

Wszystkie teksty wierszo-podobne pochodzą  sprzed 2-3 lat,  chętnie zaprosiłabym na stronę do siebie na poczytanie, ale na razie jej nie mam… Tymczasem jeszcze kilka refleksji pozytywnych …

 

PAN POZWOLI…

Pozwoli pan, że usiądę…

Na chwilkę – to dobrze posiedzieć, gdy taka piękna pogoda na dworze… słońce przyświeca pogodnie, nie za gorąco – można troszkę pogawędzić…

Może śliweczkę? Pan pozwoli, wybiorę najładniejsze dwie, dla mnie trzy ,ale te mniejsze… są słodziuchne, pyszne tak, że aż pomarzyć się chciałoby…

A lubi pan podróże, pozwoli pan, że zapytam o marzenia. Turystyczne, oczywiście. Ja uwielbiam Paryż. Marzę o wejściu do tej stolicy mody, pooglądać, poprzyglądać się najwytworniejszym strojom, dotknąć te najdroższe ciuchy. I oczywiście kupiłabym – na wyprzedażach, przecenach. A co – raz się żyje!

A pan pozwoli poznać lata przebyłe przez pana tu, na ziemi…, bo na te przyszłe, tam w górze, mamy czas… wie pan, ja mam 93, korzystam przecież z tych kosmetyków, trzydziestka mi przyświeca, a jeszcze trochę , to ii dwudziestka mi strzeli! Żona by ze mnie była układna, byłoby czym się pochwalić!

Pan pozwoli … gdzie się pan podział? Halo, i gdzie pan…!

Te nastolatki są trudne w kontaktach,

potrzeba mi więcej optymizmu i … makijażu!

zaczekam cierpliwie, ktoś w moją sieć się złapie!

Ooo! Pozwoli Pan?…

 

GRAD

Pierwsze chmury – białe, lekkie, tak obiecująco,

Sunęły po niebieskich szlakach swobodnie

Sprawdzając tylko czy odpowiednio dużo

Dobrego humoru, uśmiechu panuje a Ziemi.

 

I wtedy wszystko się zmieniło. Kolor nieba!

Z tej radosnej białości powoli ciemniał,

Przybierał barwę prawie czarną, groźną.

Uśmiechy znikały – pojawiło się skupienie.

 

Zapadała cisza – oczekująca wielkich napięć,

Zaklęta chwila niemówienia i niemyślenia,

Ucieczki we własne krainy szczęśliwości,

Ale one usnęły, przytłoczone ciemnym niebem.

 

Spadł tak nagle! W przeciwieństwie miękkich,

Tak uwielbianych płatków śniegowych,

Spadł zimny grad! Ostre brzegi brył –

Nieforemnych wielokątów. Planowany ból!

 

Wyobraźnia rozbolała uderzeniami

Mocnymi bezwzględnych gradowych kul.

I już koniec! Wyczerpała się ta gradowa

Ciemność – powracało jaśnienie świata.

 

Powracało śniegowe rozluźnienie. Śnieg

Tkliwie dotykający poranionych dusz.

Delikatne, wesołe płatki starały się pomóc

W zapomnieniu zimna gradowego bicia!

 

Grad i zemsta! Grad i złe walenie w serca!

Omiń zabijające radość gesty pani Pogody.

To niemożliwe. Natomiast można serdecznie

Roześmiać się. To jedyny sposób trwania!!

Już od dawna próbuję założyć stronę z tekstami, może kiedyś komuś przydałyby się na coś, i stronę z moim doświadczeniem już kilkuletniego powracania do radości funkcjonowania – specjalnie dla niepełnosprawnych, którzy pracują (lub chcą! pracować) nad sobą. dla mnie to wyzwanie – raz już prawie założyłam, ale … jakaś oprawa plastyczna przeraziła mnie. Zapodziałam już adres strony, która w końcu nie powstała. Może w czerwcu, tym cudnym początku lata, uda mi się wreszcie zrobić ten krok!

Teksty tu zamieszczone zostały zanotowane w nowej wersji mojego życia w latach 2009-2012

renia

PRAWA

Copyright Ⓒ 2011 - 2016 LFOON-SW

Administrator 2011 - 2016 Mateusz Urbański