BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Zapisz się na newsletter

Artykuły powrót
13 Wrzesień 2013

Już szron na głowie…a w sercu ciągle maj

Niedziela rano. Godzina 7:15. Dla mojej koleżanki (myślę, że nie tylko dla niej) w niedzielę o tej godzinie świat nie istnieje. Ja o tej porze robię sobie prasówkę. Mniej więcej o tej godzinie słyszę na klatce schodowej stukot butów. To moja sąsiadka, Pani Marysia z trzeciego piętra, idzie już do kościoła. Jak mówi „nie może długo leżeć bo ją bolą stare kości” 😆

 

Tak myślę sobie, że ostatnio dużo mówi się o seniorach; rok seniorów, projekty skierowane do osób starszych często nazywane ładnie „dla osób 60+” czy  uniwersytety trzeciego wieku tudzież miejsca przyjazne seniorom itp.

Jakoś częściej myślimy wówczas o naszych rodzicach, seniorach rodów, o naszych sędziwych sąsiadach. Niektórzy zastanawiamy się nad naszą starością w kontekście, że nasza też przyjdzie lub broniąc się przed nią.

W tym roku w wakacje byłam w Ciechocinku. Przemierzając w godzinach po południowo- wieczornych uliczki tego urokliwego miasteczka w okolicach Torunia, obserwowałam mijających mnie kuracjuszy. Większość z nich to byli ludzie w podeszłym wieku poruszający się o laskach, kulach, przy balkonikach, utykający/kulejący, na wózkach prowadzonych przez osoby towarzyszące. Niektórzy osłaniali się przed słońcem parasolami inni korzystali z każdego ogrzewczego promyka. Wieczorami, ubrani odświętnie, panie z delikatnym makijażem, podążali w miejsca pełne muzyki aby potańczyć a czasami posłuchać jej i popatrzeć na inne bawiące się osoby.

W sanatorium, w którym przebywaliśmy, dużą część kuracjuszy stanowili seniorzy. Przesympatyczni ludzie z niezwykłym poczuciem humoru. Bardzo spowolnieni, mający czas i chętnie nawiązujący rozmowy.

Na basen chodziła ze mną pani Krysia 80+, która dzielnie stawiała czoła sile wyporu wody trzymając hantle z pianki. Idąc o kuli za swoim mężem Tadeuszem, też 85+ (chodzący o dwóch kulach, jak mówi o „laseczkach”) na jego ponaglanie odpowiadała ”już biegnę za Tobą, już biegnę 😉 .

Była też pani Jola. Przyjechała ze swoim młodszym bratem, który w wieku kilku lat podczas II wojny światowej, wyleciał z okna parteru tak niefortunnie, że stracił słuch a później jeszcze zachorował na chorobę Heinego-Medina. Mogłam z Nim pomigać (dla mnie to niezwykłe przeżycie) wykorzystując moją skromną znajomość języka migowego. Chociaż, jak mówiła pani Jola, migam lepiej od niej. Obydwoje 70+ a codziennie przemierzali na rowerze kilkadziesiąt kilometrów.

Zapatrzeni w siebie pan Jurek i pani Jadzia przyjechali z Łodzi. Jak mówią o sobie trzydziestolatkowie…do setki 😉 . Dosłownie szaleli po uliczkach Ciechocinka na wózku/skuterze elektrycznym p. Jurka, przy czym pani Jadzia siedzi na kolanach męża. I aż chce się zaśpiewać za Kabaretem Starszych Panów:  „Już szron na głowie, już nie to zdrowie, lecz w sercu ciągle maj”.

O takiej starości marzę a czytającym życzę 😆

…. „Na deptaku w Ciechocinku pan ma
Samo życie albo nieraz i dwa
Serca, które jak solanka ta
Biją tu choć wszystko słono masz
Na deptaku w Ciechocinku od lat
Płynie życie, moda, ludzie, życie i czas
Wreszcie byłoby pomyśleć o tym
By podleczyć tu świat”

Anna Szmidt

PRAWA

Copyright Ⓒ 2011 - 2016 LFOON-SW

Administrator 2011 - 2016 Mateusz Urbański