BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Konkurs na relację powrót do relacji konkursowych
31 Sierpień 2011

Katolickie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym SILOE z wycieczką we Lwowie

Wczaso-rekolekcje odbyły się w dniach 11-24 lipca 2011 r. Nasza grupa liczyła 45 osób. W tym wyjeździe uczestniczyli niepełnosprawni oraz wolontariusze.

Pomagali oni w organizacji naszego pobytu,  a także opiekowali się niepełnosprawnymi osobami. W tym roku po raz pierwszy pojechały z nami dwie  nowe osoby spoza Województwa Lubelskiego. Byli to chłopcy z okolic Sandomierza. Bardzo im się podobało i do tej pory utrzymujemy kontakty. Razem pojechaliśmy do Lwowa. Zbiórka odbyła się o godzinie dziewiątej na parkingu obok hali MOSiR. Wszyscy zaczęliśmy wsiadać i pakować rzeczy do autobusu. Po upływie godziny byliśmy gotowi do drogi. Podróż trwała około sześciu godzin. Ze względu na dużą temperaturę podróż była męcząca, tym bardziej dla osób niepełnosprawnych, które samodzielnie nie mogły opuścić autobusu. Z pomocą wolontariuszy pokonaliśmy wszelkie  niedogodności. Roznosili oni  zimną wodę oraz kanapki. Pozostali uczestnicy śpiewali, czytali książki albo rozmawiali ze sobą. Późnym popołudniem dotarliśmy do seminarium greko-katolickiego, gdzie mieliśmy zarezerwowane pokoje. Seminarium jest prowadzone przez ks. Mikołaja Ferdynę. Jest ono nowoczesnym budynkiem, lecz są bariery architektoniczne w postaci schodów. Kiedy autokar zatrzymał się, wszyscy wczasowicze  poszli do swoich pokoi. Potem już mogliśmy rozpakować swoje rzeczy i się rozgościć. Pokoje były dwu, trzy lub czteroosobowe. O godzinie dziewiętnastej trzydzieści (czasu ukraińskiego) udaliśmy się na kolację. Tuż po kolacji poszliśmy do kaplicy seminaryjnej, gdzie odbyła się nasza pierwsza Msza Święta. Przed samą Mszą zostaliśmy ciepło i serdecznie przywitani przez dyrektora tego miejsca. Eucharystia celebrowana była przez naszego duszpasterza ks. Bogusława Suszyło. Towarzyszyło mu również dwóch innych księży prezbiterów: ks. Tomasz Makara i ks. Dawid Nowicki.

Następnego dnia wstaliśmy o godzinie siódmej. Mieliśmy czas na ubranie się i umycie. Po upływie godziny poszliśmy na hol na godzinki oraz na śniadanie. Po śniadaniu był czas na kawę, ciastka oraz wspólne rozmowy. Niektórzy rozmawiali z osobami, z którymi się nie widzieli wiele lat. Potem byliśmy w kaplicy na konferencji, którą prowadził ks. Mikołaj Ferdyna i opowiadał nam historię powstania Seminarium greko-katolickiego. Założone zostało ono dziesięć lat temu. Pierwszy kamień węgielny wbudował Jan Paweł II. Następnie uczestniczyliśmy w mszy św. celebrowanej przez  prezbitera ks. Dawida Nowackiego. Zaraz potem udaliśmy się na obiad na Refektarz (stołówkę Seminaryjną). Kiedy wszyscy byli już najedzeni,  przyszła pora na Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz różaniec. Następnie wyruszyliśmy zwiedzić Cerkiew greko-katolicką we Lwowie, którą również dziesięć lat temu odwiedził Jan Paweł II. W tym dniu był wieczorek zapoznawczy, ponieważ było bardzo dużo nowych osób.

Kolejne dwanaście dni było podobne. Codziennie zwiedzaliśmy okolice Lwowa. Widzieliśmy skansen lwowski z jego ludową architekturą. W jednej z cerkwi mogliśmy zobaczyć, a także dotknąć bardzo zniszczonego i starego obrazu, który w cudowny sposób sam się odnowił. Mieliśmy również okazję zobaczyć klasztor studytów (zakon). Tam pierwszy raz uczestniczyliśmy w mszy greko-katolickiej. Odwiedziliśmy też ukraińskie zoo. W każdym boksie, klatce były wspaniałe zwierzęta. Jednak nie zawsze wiedziałam jak dane zwierzę się nazywa, ponieważ wszystko było napisane w języku ukraińskim. Byliśmy też w muzeum ikon greko-katolickich. Niestety nie zwiedziliśmy wszystkich sal, gdyż było za dużo schodów i nie było wystarczająco wolontariuszy, żeby móc wnieść tak dużą ilość osób na wózkach. Mimo to bardzo mi się podobało. Przechodząc obok rynku zobaczyliśmy również lwowski cmentarz. Ostatnimi miejscami, w których byliśmy, to katedra i cerkiew ormiańska. Jednak poruszanie się po mieście nie było łatwe. Mam tu na myśli komunikację miejską lub ulice, chodniki. Idąc ulicami miasta można było się napotkać na bardzo wysokie krawężniki. Bywało też, że one były tak wysokie, iż osoby na wózkach i ich opiekunowie musieli iść jezdnią. Nie bardzo mogliśmy się poruszać w autobusach. Wózek nie mógł wejść, bo bus był zatłoczony i miał schodki. Po wycieczkach odbywały się „pogodne wieczorki”, w których mogliśmy się bawić w najróżniejsze gry i zabawy m.in. w „Milionerów”, „Randkę w ciemno” albo wszyscy spędzaliśmy czas na dyskotece.

24 Lipca grupa Siloe o godzinie ósmej (czasu ukraińskiego) pełna wrażeń i emocji wyjechała do Lublina. W domu byliśmy na godzinę siedemnastą już czasu polskiego. Przywitał nas bardzo obfity deszcz. Ulewa sprawiła wielkie zamieszanie, ale mimo to udało się dotrzeć do domów.

Osobiście zawsze będę bardzo ciepło wspominać ten wyjazd. Głównie dlatego, że podczas tego pobytu poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Mogłam z nimi cudownie spędzić czas. Mam nadzieje, że wszystkie te wspaniałe wspomnienia zostaną na długo w moim sercu.

Więcej informacji odnośnie wspólnoty SILOE na stronie www.siloe.kuria.lublin.pl.

Karolina Puch

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW