BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

14 Październik 2011

Kazimierz Adomat – żagle moja miłość

Pan Kazimierz jest niepełnosprawnym od zawsze – żeglarzem, rysownikiem, grafikiem komputerowym, fotografem, reporterem podróżnikiem … Poniżej zamieszczamy opowieści Pana Kazimierza o jego marzeniach i ich realizacji. Możecie też zobaczyć rysunki wykonane przez naszego Człowieka z pasją:)

Żagle moja miłość

Będąc kilkunastoletnim chłopcem zawsze marzyłem by być marynarzem. Pasjonowało mnie wszystko to co dotyczyło morza i pływania. Czytałem książki, prasę i artykuły na ten temat. Wówczas jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, że dla osoby z niepełnosprawnością jest to poza zasięgiem. W liceum zrozumiałem, że moje marzenie jest tylko mrzonką. Po maturze kilku moich kolegów związało swoje losy z morzem, a ja mogłem im tylko zazdrościć. Z biegiem lat zapomniałem o swojej pasji.

 
 
 
  
 

W 2007 roku z niedowierzaniem przeczytałem w prasie ogłoszenie, że istnieje Polski Związek Żeglarzy Niepełnosprawnych w Giżycku i prowadzi nabór na kurs żeglarski. Natychmiast zatelefonowałem, „tak to prawda, chcesz to przyślij ankietę, ksero orzeczenia i zaświadczenie lekarskie”.

Pani doktor była bardzo zdziwiona i zmartwiona (ja też) tym, jak sobie poradzę. Po namyśle i moich zapewnieniach napisała stosowny dokument.

Jadąc do Giżycka zastanawiałem się jak to będzie, co zrobię z kulami, czy wrócę „z tarczą” czy „na tarczy”.

Na kurs przyjechali ludzie z różnych regionów, w różnym wieku, z różnymi niepełnosprawnościami, także amputanci i na wózkach.

Już na początku okazało się, że te cholerne łódki nie chcą w żaden sposób dostosować się do nas, więc my musieliśmy dostosować się do nich. Każdy z nas musiał znaleźć, wypracować swoje indywidualne metody pokonywania trudności. Po wielu próbach i treningach udało się. Z biegiem czasu sprawnie poruszaliśmy się po łodzi, tak jakby nic nam nie dolegało. Przemieszczaliśmy się z rufy na dziób i z powrotem stawiając żagle, sterowaliśmy i wykonywaliśmy wszystkie inne czynności związane z żeglowaniem. Młody człowiek z jedną sprawną dłonią wiązał węzły tak szybko, że niejeden sprawny mógłby u niego pobierać lekcje. Do dzisiaj zastanawiam się jak osoby niesłyszące i nie mówiące wydawały polecenia i komendy swojej załodze, a robili to szybko i sprawnie. Staliśmy się sprawnymi żeglarzami.

Zbliża się koniec kursu, za nami kilkanaście dni zajęć teoretycznych i praktycznych na wodzie, więc czas na egzaminy. Komisja była bardzo wymagająca i taryfy ulgowej nie było. Wielu „poległo” na teorii, i niektórzy na sprawdzianie praktycznym. Ale to nic nie szkodzi, w następnym roku powtórka kursu i egzaminów. Ja znalazłem się wśród szczęśliwców, którzy zdali.

Wracając do Lublina dotarło do mnie, że byłem świadkiem (i uczestnikiem) tego jak można pokonać bariery różnych niepełnosprawności. Wcześniej byłem na kilku turnusach rehabilitacyjnych, ale ten kurs był dla mnie najlepszym „turnusem rehabilitacyjnym”.

Chcę podziękować organizatorom i instruktorom, a szczególnie mojemu instruktorowi Jackowi Woźniakowi za siódme poty, które z nas wyciskał, za cierpliwość i wiedzę oraz za jedno zdanie, które utkwiło mi w pamięci: „Musisz znaleźć sposób na pokonanie swojej niesprawności, bo wiatr wieje dla każdego tak samo”.

 



„Żagle bez barier”, 29 czerwca 2009 r. – 12 lipca 2009 r.

Zająłem wygodne miejsce w autobusie do Giżycka. Droga daleka i trochę męcząca, ale to nic, następne dwa tygodnie zrekompensowały trudy podróży. Pierwsze kroki oczywiście na keję. Kisajno przywitało mnie pogodą, piękną ale nie żeglarską.

Przyjechaliśmy z różnych stron Polski. Zakwaterowano nas w wygodnych, przystosowanych dla ON sześcioosobowych pokojach z łazienką, wyżywienie tradycyjnie bardzo dobre. Następnego dnia zaczął się obóz żeglarski „Żagle bez barier”, organizowany w Ośrodku Almatur przez Polski Związek Żeglarzy Niepełnosprawnych w Giżycku.

Tym razem, mając z sobą aparat fotograficzny, postanowiłem zrobić mały fotoreportaż. Być może w ten sposób zainteresuję parę osób tym wspaniałym sportem, miałbym z kim „regacić”, a droga do Giżycka i z powrotem nie byłaby tak bardzo nudna.

Zrobiłem bardzo dużo fotografii, z tego wybrałem kilkadziesiąt. Żagle bez barier.

 


Rysunki Pana Kazimierza

 

Kazimierz Adomat

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW

%d bloggers like this: