BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Artykuły powrót
10 Wrzesień 2011

Wieści z Newcastle

Jestem na praktyce w Newcastle w Wielkiej Brytanii, w college`u dla osób niepełnosprawnych intelektualnie od 18 do 25 roku życia.

Dostają się tam osoby niepełnosprawne, które zostaną zakwalifikowane i gdy ich nauka tutaj zostanie dofinansowana (z różnych funduszy: edukacyjnych, gminnych itp.). Są to osoby z zespołem Downa, z autyzmem, niedostosowane społecznie, z trudnościami w nauce (ale nie takimi jak dysleksja, lecz poważniejszymi), często także z porażeniem mózgowym (ale tylko wtedy ich niepełnosprawność fizyczna jest powiązana z intelektualną). Nie mogą uczyć się w ‚normalnej szkole’, więc uczęszczają do tego college`u.

Każda ‚klasa’ liczy ok. 5-7 studentów, mają ustalone cele (każdy indywidualnie), a poziom trudności zależy od poziomu klasy. Cele mogą wyglądać tak: „gdy potrzebujesz pomocy – poproś o nią”, „gdy ktoś się z Tobą wita – odpowiadaj”, „patrz na osobę, która do Ciebie mówi”, „przekaż rówieśnikowi 3 zdania o tym, co robiłeś wczoraj” itp.

Zajęcia są podzielone na różne dziedziny:

  1. Umiejętności życiowe (life skills); to jest ciekawa część, bo zazwyczaj wtedy wyjeżdżamy metrem lub autobusem do miasta, tam jest lunch, studenci robią sami zakupy (typu picie, ciastka) i za nie płacą, a także gramy w kręgle, idziemy do kina, na basen, na farmę itp. Uczą się kupować bilet do metra, odróżniać pieniądze od innych przedmiotów, płacić za swoje zakupy, przechodzić na pasach, zachowywać się przy stole itp.) .
  2. Umiejętności potrzebne w pracy (work skills); tutaj studenci wybierają jedne zajęcia, na które chcą chodzić potem przez cały rok:
    • gotowanie – przygotowują najczęściej bufet na konferencje (kanapki, przekąski, zupy itp.)
    • arts & media – to najczęściej dla osób o najniższym poziomie umysłowym lub o dużej niepełnosprawności; przygotowują przedstawienia, nagrywają filmy, przygotowują plakaty itp.
    • administracja, praca biurowa – kserują, wkładają papiery do niszczarki, przygotowują newsletter dla college`u itp.
    • ogrodnictwo – sadzą kwiatki, warzywa, plewią w ogródku, koszą trawę, grabią liście, rozsadzają kwiatki, malują doniczki itp.
  3. Komunikacja; uczą się podnosić rękę, gdy chcą zabrać glos, rozmawiają w grupach itp., a także indywidualnie pracują nad książkami do komunikacji osób niemówiących, gdzie są obrazki i zdjęcia tego co lubią jeść, miejsc, osób itp.
  4. Informatyka
  5. Rehabilitacja; zajęcia na basenie, fizjoterapia itp.
  6. Dodatkowe zajęcia (w poniedziałki i piątki), typu: taniec, wędkowanie, granie na bębnach, nauka gry na gitarze, nauka bycia DJ`em, śpiewanie z językiem migowym, autoprezentacja (makijaż, fryzura itd.), wyszywanie itp.

Studenci mają też praktyki w rożnych miejscach: piekarnia, opera, Marks&Spencer itp., gdzie zazwyczaj sprzątają, kserują, a trudniejsze rzeczy robią pod kontrola opiekunów.

Choć większość studentów ma problem z poruszaniem się, chodzą o kulach, przy pomocy balkoniku lub poruszają się na wózku inwalidzkim (czasem nie mówią i używają ‚komputerków’, tzw. syntezatorów mowy, na których palcem wskazują obrazki i kategorie, lub wystukują całe wyrazy), wszyscy mają dostęp do wszystkich zajęć. Dla niektórych polega to tylko na patrzeniu, gdyż w większości nie umieją do końca powtórzyć sentencji kroków, gestów itp. dokładnie, oprócz załogi pracującej. 🙂 Każdy uczestniczy w zajęciach tak jak może i to jest niesamowite! Była nawet dyskoteka! Czegoś takiego nigdy nie widziałam. Pracownicy brali studentów za rękę i razem wygłupialiśmy się, osoby na wózkach elektrycznych kręciły się w miejscu. Nie da się tego opisać. 🙂 Oczywiście muzyką zarządzali tez studenci. 🙂

Ja zazwyczaj chodzę na zajęcia ze śpiewu językiem migowym. 🙂 Puszczamy normalną piosenkę z YouTube ze słowami i pokazujemy gestami główne wyrażenia i słowa. Trudne to jest, ale bardzo mi się podoba. 🙂 Niestety język migowy w każdym kraju jest trochę inny, więc nie wszystko uda mi się zastosować w Polsce. Mimo wszystko i tak chcę się jak najwięcej nauczyć, bo z niektórymi studentami nie można się inaczej porozumieć, a oni mnie zagadują (czyli coś do mnie ‚migają’), a ja nie wiem o co chodzi. :/

A teraz na czym polega praca ludzi tam zatrudnionych. Każda klasa ma swojego głównego nauczyciela, tak jakby wychowawcę. Najwięcej zajęć ma on ze swoją grupą, ale czasem uczy inną. Do tego jest mnóstwo tzw. supporters, czyli (po polsku) ‚osób wspomagających’. Ich zadaniem między innymi jest pchanie wózków, karmienie podczas posiłków, czasem podawanie jedzenia prosto do żołądka (przez specjalne rurki itp.) a także praca indywidualna ze studentami. Czasami niektórzy studenci są agresywni, więc pracownicy muszą być ‚w razie czego’. Ale to rzadko zdarza się, nie przy mnie. Moja rola polega właśnie na pomaganiu studentom. Nie jestem przydzielona do konkretnej osoby, ani do konkretnej klasy, tylko zmieniam grupy co jakiś czas. Nie wszyscy studenci potrzebują indywidualnej opieki. Po prostu nikt ze studentów nie może przebywać sam w pomieszczeniu, zawsze musi być ktoś z pracowników.

W college`u oczywiście wszystko jest przystosowane do studentów. Może wymienię jakie to są przystosowania: specjalne sztućce i talerze dla niektórych; antypoślizgowe maty na stół (pod talerz i nie tylko); maty, na których jest narysowane gdzie położyć talerz, nóż i widelec; większość stołów jest na kółkach, żeby je przesuwać; jest dużo niższych krzeseł, żeby bardzo niscy studenci mogli usiąść. Większość studentów składa zamówienie na lunch na specjalnych kartach, gdzie piszą swoje imię i zakreślają, czy chcą ‚danie dnia’, czy kanapki, tosty itp., co do picia. Oprócz menu jest też dyktafon, gdzie codziennie rano nagrywają co jest dzisiejszym ‚daniem dnia’ – dla studentów którzy mają trudności w czytaniu. Oczywiście jest winda, dużo automatycznych drzwi, podnośniki w łazienkach. W każdej sali jest rzutnik i tzw. ‚smart board’, czyli tablica, gdzie wyświetla się obraz z rzutników, którą można naciskać – to jest taki ekran dotykowy, nie trzeba koniecznie obsługiwać komputera. Oczywiście w kuchni, na zajęciach kulinarnych są specjalne deski z przytwierdzonymi nożami, żeby mogli tylko położyć warzywo i nacisnąć aby je przekroić.

Studenci są dowożeni taksówką codziennie, niektórzy zaś mieszkają w akademiku (w tym samym budynku co college, tylko na innym piętrze). W akademiku jest tylko 10 osób. Obecnie też dwójka z nich mieszka w ‚samodzielnym mieszkaniu’ w ciągu tygodnia, ale zawsze jest z nimi ktoś z pracowników.

Bardzo podoba mi się praca w tym miejscu. Wątpię, żeby w Polsce można było aż tyle zrobić, bo na wiele sprzętów potrzeba niestety dużo pieniędzy, podobnie z wychodzeniem na miasto i jadaniem w restauracji co tydzień itp.

Strona college`u i całej fundacji (Percy Hedley) jest dostępna tutaj.

Asia Bednarczyk

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW

%d bloggers like this: