BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

26 Wrzesień 2011

Marek Miszczak – z poezją przez życie

Marek Miszczak jest absolwentem Nauk Prawnych KUL z zamiłowania poetą. „To, co nie wyrasta z serca i z głębokiego przeżycia nie ma szansy stać materiałem na dobry wiersz”.

Krzysztof Rzepecki – Proszę powiedzieć kilka słów o swoim wykształceniu, czy Pan pracuje? Jeśli tak, w jakim zawodzie?

Marek Miszczak – Jestem absolwentem Sekcji Nauk Prawnych Wydziału Prawa Kanonicznego i Nauk Prawnych KUL. Obroniłem pracę magisterską z zakresu katolickiej nauki społecznej. Jej tytuł to: „Zagadnienie demokracji w nauczaniu społecznym Kościoła”. Pracuję w Lechaa Consulting sp. z o.o. – firmie zajmującej się organizowaniem i przeprowadzaniem szkoleń jako pracownik biurowy.

KR – Jakie ma Pan hobby?

MM – Lubię czytać książki, zwłaszcza z zakresu historii, katolickiej nauki społecznej, literatury pięknej i poezję. W ciągu ostatnich kilku lat zrodziło się zaś nowe hobby: pisanie wierszy, które angażuje wiele czasu i uwagi (chodzi tu również o dzielenie się z innymi napisanymi wierszami). Muszę też wspomnieć o pisaniu artykułów do serwisu internetowego, chociaż stało się to dla mnie czymś więcej, niż hobby – pozwala na podzielenie się z Czytelnikami własnymi przemyśleniami, ewentualnie także jakąś swoją wiedzą.

KR – Wiem, że dużo Pan czyta, proszę wymienić ulubionych autorów i książki do których Pan najczęściej powraca.

MM – Nie czytam tak wiele, jak bym chciał, a na powrót do już przeczytanych książek na ogół nie wystarcza czasu, chociaż kilkakrotnie przeczytałem np. „Potop” Henryka Sienkiewicza. Bardzo lubię książki Pawła Jasienicy; chętnie sięgam po publicystykę – artykuły historyczne Piotra Gontarczyka, które znam głównie z „Naszego Dziennika”. Moim ulubionym autorem jest Aleksander Kamiński – autor m.in. „Kamieni na szaniec” oraz „Zośki i Parasola”. Cenię sobie poezję Adama Asnyka, Leopolda Staffa i Skamandrytów. W swoich wierszach mimo woli naśladuję Juliana Tuwima, podziwiając jego warsztat literacki. Przemawia do mnie wrażliwość, subtelność i lekkość poezji Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej.

KR – Tworzy Pan poezję (byłem obecny na wieczorze poetyckim Marka Miszczaka w Domu Kultury „Ruta” w dniu 19 listopada 2010 r.). Proszę powiedzieć: co jest tematem Pana wierszy? Co poprzez nie chce Pan wyrazić?

MM – Pamiętam, iż na warsztatach literackich, prowadzonych przy Centrum Kultury przy ul. POW-iaków w Lublinie skrytykowany zostałem za niezbyt udane próby pisania wierszy na każdy temat. To, co nie wyrasta z serca i z głębokiego przeżycia nie ma szansy stać się materiałem na dobry wiersz. Za radą krytyka literackiego – Pana Waldemara Michalskiego koncentruję się na wierszach pisanych w tonacji satyrycznej, piosenkach i wierszach dla dzieci.

KR – Słyszałem, że były plany wydania Pańskiego tomiku wierszy. Czy się to udało?

MM – Tak. Dzięki wydatnej pomocy sponsorów – przede wszystkim Pani Marii Zdeb oraz proboszcza Parafii Św. Rodziny w Lublinie ks. Ryszarda Juraka i Jego parafian – udało mi się wydać swój pierwszy samodzielny tomik wierszy zatytułowany „Rozproszenie”. Zamieszczone w tym tomiku wiersze koncentrują się wokół trójkąta miłość – natura – Ojczyzna.

KR – Jest Pan wolontariuszem w LFOON – SW, przysyła Pan swoje artykuły i relacje do nowo utworzonego portalu internetowego, w większości redagowanego przez osoby niepełnosprawne www.niepelnosprawni.lublin.pl. Większość z nich dotyczy osób chorujących psychiczne. Dlaczego akurat tym osobom poświęca Pan najwięcej czasu?

MM – Wynika to z moich osobistych doświadczeń, jestem bowiem jedną z tych osób. Problemy tego środowiska poznałem będąc przez ponad dwa lata uczestnikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej przy Stowarzyszeniu „MISERICORDIA” w Lublinie. Misja LFOON skoncentrowana jest wokół służby osobom niepełnosprawnym; w tym gronie osoby chorujące psychicznie należą do kategorii najbardziej marginalizowanych społecznie. Zaistnienie problemów tych osób w świadomości społecznej powinno być wstępem do głębszej refleksji nad realizacją idei solidarności. W idei tej mieści się zaś wymóg podmiotowego traktowania wszystkich – zwłaszcza tych, którzy nie z własnej winy doświadczają przeszkód w przeżywaniu swojej podmiotowości.

KR – Większość ludzi śmieje się, wręcz prześladuje takich ludzi. Co chciałby Pan powiedzieć ludziom nie tolerującym tego rodzaju niepełnosprawności?

MM – Nie zgadzam się z takim uogólnieniem. Nie spotkałem się nigdy z faktem prześladowania którejkolwiek spośród chorujących osób ze względu na jej niepełnosprawność. Z pewnością natomiast rozpowszechnione są szeroko stereotypy na temat rzekomo niższej przydatności społecznej czy zawodowej tych osób, bądź też niezdolności adaptacji do jakichś wymogów porządku publicznego. Samo istnienie takich stereotypów jest już bardzo bolesnym. Wynikają one z niewiedzy. Chodzi tu o ludzi chcących i zdolnych do włączenia się w szeroki nurt życia zawodowego, kulturalnego, społecznego, doświadczających natomiast okresowo przeszkód w wykorzystaniu posiadanych potencjałów. Apelowałbym więc o większą wnikliwość w rozpatrywaniu problemów tego środowiska. Zabezpieczenie warunków pełnoprawnego uczestnictwa osób chorujących psychicznie w życiu społecznym nie kosztuje aż tak wiele, a – obok stworzenia wielkiej życiowej szansy konkretnej osobie – przyniesie pożytek dobru wspólnemu.

KR – Pisze Pan również do Biuletynu Informacyjnego recenzje z filmów. Jakim filmom poświęca Pan najwięcej uwagi?

MM – Najbardziej cieszą mnie filmy zapełniające lukę w edukacji historycznej młodego pokolenia Polaków takie, jak „Katyń” Andrzeja Wajdy, „Popiełuszko. Wolność jest w nas” Rafała Wieczyńskiego, czy „Czarny Czwartek” Antoniego Krauze. Lubię także, kiedy wielkie dzieła polskiej i nie tylko polskiej literatury znajdują przełożenie na wybitne dzieła sztuki filmowej. Muszę jednak skonstatować ogólnie znany fakt, że zamiast tych ostatnich mamy często do czynienia z karykaturą pierwowzoru. Ekscesy reżyserów wyrządzają wiele zła polskiej kulturze, znajdują zaś uzasadnienie w błędnym rozumieniu wolności twórczości artystycznej, mającym korzenie w liberalizmie.

KR – Kto jest Pańskim ulubionym reżyserem?

MM – Wdzięczny jestem zwłaszcza Andrzejowi Wajdzie za Jego „Katyń”. Dobrze, że reżyser ten rehabilituje się za takie pomyłki, jak nakręcony bardzo dawno temu „Kanał”, deformujący historię Powstania Warszawskiego. Swoich ulubionych reżyserów wymieniłem już przy okazji odpowiedzi na poprzednie pytanie. Obejrzawszy „Czarny Czwartek” czekam na kolejne filmy Antoniego Krauze o podobnej tematyce. Chciałbym także obejrzeć film Jerzego Hoffmana, mówiący tym razem o Bitwie Warszawskiej 1920 r., a wchodzący na ekrany kin od października br.

KR – Bardzo dobrze mówi Pan po rosyjsku, skąd u Pana znajomość tego języka?

MM – W latach mojej edukacji podstawowej i średniej język rosyjski – jako język państwa hegemona był w szkole językiem obowiązkowym. Opory w jego przyswajaniu przełamała mama mówiąc, iż – aby wroga zwalczyć, trzeba go najpierw poznać i powołując się przy tym na autorytet Marszałka Józefa Piłsudskiego. Później odkryłem, iż jest to poza tym bardzo piękny język, język narodu, który więcej jeszcze, niż my, doświadczył krzywd w latach zniewolenia komunistycznego.

KR – Czy lubi Pan literaturę rosyjską, jeśli tak to, których autorów Pan ceni i za co?

MM – Lubię, ale nie jestem jej znawcą. Cenię sobie bardzo Dostojewskiego za jego przenikliwość w kreśleniu obrazu ludzkiej duszy, szczególnie duszy rosyjskiej. Przenikliwość ta stanowi o głębi takich zwłaszcza arcydzieł, jak „Zbrodnia i kara”, czy „Idiota”. Chciałbym kiedyś sięgnąć po opowiadania Michała Gogola, czytywałem trochę Osipa Mandelsztama. Utwory wszystkich tych autorów, a dodałbym tu jeszcze piosenki Bułata Okudżawy, mają z pewnością wymiar uniwersalny.

KR – Jest Pan autorem tomiku wierszy pt. „Rozproszenie”. Może Pan powiedzieć naszym czytelnikom o czym traktują te wiersze?

MM – Tak, jak powiedziałem, mówią o tym, co najbardziej do mnie przemawia – o naturze, miłości i Ojczyźnie (takie trzy grupy tematyczne wyodrębnił w nich autor Przedmowy Pan Waldemar Michalski). Choć muszę powiedzieć, że każdy z nich ma dla mnie własny indywidualny żywot. Lubię bawić, rozśmieszać Czytelnika, pokazywać Mu, że nie są mi obce te sprawy, które są ważne dla mnie i dla Niego. Za chęcią (i poczuciem obowiązku) wypowiadania się w sprawach ważnych dla wszystkich nie zawsze jednak nadąża natchnienie. Bardzo jednak się cieszę, że w tomiku znalazło się kilka czy kilkanaście wierszy patriotycznych.

KR – Kto jest dla Pana najważniejszą osobą w życiu?

MM – Jestem osobą wierzącą, więc najważniejszą jest dla mnie Osoba Boga. Staram się, aby wszystkie inne osoby nie przesłaniały mi tej jednej – najważniejszej. I, aby były mi bliskie. Pośród ludzi najważniejszą jest jednak dla mnie moja narzeczona. Na 12. maja przyszłego roku mamy wyznaczony termin zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego.

KR – Jakie jest Pańskie największe marzenie?

MM – Chciałbym, aby nasza Ojczyzna nie zapierała się swoich chrześcijańskich i historycznych korzeni. Aby każdy z nas czuł się dumnym ze swojej przynależności do narodu i państwa polskiego i, aby znalazło to odzwierciedlenie w naszych przyszłych dokonaniach. Również w kontekście najbliższych i wszystkich kolejnych wyborów.

KR – Przeczytałem w internecie, że jest Pan wegetarianinem, czy to prawda? Jeśli tak, jaka jest Pana ulubiona potrawa?

MM – Mam mały kłopot z wyczerpującą odpowiedzią na to pytanie. Nie jestem bowiem wegetarianinem; nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek nim był. Autor blogowego komentarza do mojej notki biograficznej w Encyklopedii „Solidarności” upiera się jednak, że kiedyś było inaczej. Nie chcąc kwestionować jego prawdomówności (choć w innych szczegółach również nie był ścisły) muszę zakładać, że kiedyś – jednodniowo – może uległem podobnej modzie. Nie było to jednak dla mnie na tyle istotnym, aby to nawet zapamiętać.

KR – Dziękuję za rozmowę.

*Wywiad z Markiem Miszczakiem przeprowadziłem drogą e-mailową.


O LISIEJ PRZYJAŹNI

 Zygmunt Marek Miszczak

W skwarne, letnie popołudnie,
Lis – zmartwiony tym, że chudnie,
Że mu w brzuchu ciągle burczy,
Powziął plan obrazoburczy:

– Muszę – co chce, niech się stanie,
Zdobyć gęsi zaufanie.
Mym ratunkiem – przyjaźń szczera,
Jakem rudy lis przechera.

Wkradł się chyłkiem na podwórko
Tam, gdzie gęsi skubią piórka
I, gdzie zasnął z wielkiej nudy
Burek – równie, jak on, chudy.

Widząc taki obraz sielski,
Uśmiechnięty przyjacielsko
Lis pazury swe zaciera:
– Jakem rudy lis przechera –

Co za uczta! Obiad suty!
Połknąłbym go w trzy minuty,
Nawet mimo Burka pieczy…
Zaś do gęsi głośno rzecze:

– Tylko w lesie, miłe panie,
Gęś się wreszcie gęsią stanie,
Oswojoną, pulchną, tłustą,
Sytą ziarnem i kapustą.

Wszak wiadomo nie od dzisiaj:
Czym dla gęsi jama lisia,
Tym jest dla mnie przyjaźń szczera,
Jakem rudy lis przechera…

Co wyrzekłszy, okiem błyska,
Pianę przy tym tocząc z pyska;
Wszystkie gęsi zaś zachwyca
Tania lisa obietnica.

Na głupoty gęsiej dowód
Sunie poprzez wieś korowód.
Z wielkim triumfem go otwiera
Wiecznie głodny lis przechera.

Gęsia próżność gęsi niesie.
Niosła. Bowiem w gęstym lesie
Lis na cztery łapy kuty
Zjadł je ponoć w trzy minuty,

Kres przyjaźni kładąc lisiej.
Wszak wiadomo nie od dzisiaj:
Czym dla gęsi przyjaźń szczera,
Tym dla lisa… Et caetera.

SEN

 Zygmunt Marek Miszczak 

Gdy nocą przybędziesz, odpowiem Ci we śnie:
Za wcześnie, ma miła, na pieśni, za wcześnie.
Niech pięknem się Twoim na dobre zachwycę,
Scałuję Twe piersi jaśniejsze, niż lice.

A jeśli chcesz pieśni, to później zaśpiewam.
Szalony kołowrót, i ludzi, i drzewa,
Spragnione Twych pieszczot niebieskie przestworze,
I wszystko w mym wierszu do stóp Ci położę.

Lecz najpierw tę miłość chcę wyśnić do końca,
Piękniejszą od wiersza, jaśniejszą od słońca,
Co przyjdzie po nocy nieoczekiwane,
Zdumione pieszczotą spotkaną nad ranem.

Niech najpierw anielskie zbuduje w nas więzi
Ten sen, co się miła, na świat rozgałęził.
I teraz już nie wiem, czy Twoje pieszczoty
Snem były jedynie, gdy czułem ich dotyk,

Czy wśniłaś się we mnie radosnym uśmiechem,
Co kiedyś da szczęście, a dzisiaj jest grzechem,
Bo płomień pożądań i tęsknot w nas budzi
I wabi swym pięknem, i cieszy, i łudzi.

10.IX.2011r.

Tutaj przeczytasz inne wiersze Zygmunta Marka Miszczaka

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW