BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Zapisz się na newsletter

24 Październik 2016

 „Życie przekłada się na łucznictwo i łucznictwo przekłada się na życie”. Rozmowa z Adamem Dudką.

Adam Dudka to tegoroczny uczestnik paraolimpiady w Rio de Janeiro. W wywiadzie opowiada o swojej pasji jaką jest łucznictwo bloczkowe.

Adam Dudka zdjęcie

Adam Dudka urodzony 16.06.1981. Od 10 lat trenuje łucznictwo bloczkowe. W sekcji łuczniczej Integracyjnego Centrum Sportu i Rehabilitacji „Start” w Lublinie jest od 2010 roku. Zajął pierwsze miejsce drużynowo w Pucharze świata  (Republika Czeska 2010), szóste miejsce indywidualnie w Pucharze Świata (Republika Czeska 2014) i czwarte miejsce drużynowo w Mistrzostwach Europy (Szwajcaria 2014). W 2016 wywalczył w Novym Mescie nad Metuji kwalifikację na Igrzyska Paraolimpijskie w Rio de Janeiro Gdzie dotarł do 1/16 finału. Jest też wielokrotnym medalistą Mistrzostw Polski w Łucznictwie Osób Niepełnosprawnych.

Rozmowę z Adamem Dudką przeprowadziłam 14 października 2016 podczas Lubelskich Targów Rehabilitacji.

Adam Dudka: Trenuję łucznictwo bloczkowe, zajmuję się tym od 10 lat.  Zaczynałem od łuku klasycznego trenowałem na nim jakieś dwa lata. Później przeszedłem na łuk bloczkowy. Można powiedzieć, że jestem jednym z prekursorów łucznictwa bloczkowego wśród osób niepełnosprawnych w Polsce. Od dwóch lat staram się jeździć systematycznie na zawody osób pełnosprawnych w Polsce. Z czasem przyszły zwycięstwa. To dało zwiększenie formy, która przełożyła się na uzyskanie wyniku, który był kwalifikacją do Rio.

Anna Góra: Jak się trenuje żeby osiągnąć sukces? 

A.D. : Dużo pracy fizycznej, dużo też psychicznej. Ponieważ to sport związany też z psychiką człowieka. Dużo czasu trzeba poświęcać na treningi. Jeżeli chodzi o łucznictwo osób niepełnosprawnych to jest ono sportem wyczynowym. Jeżeli myślimy o kadrze w tej dyscyplinie, to jest to dwugodzinny codzienny trening. Ja od czerwca starałem się trenować dwa razy dziennie.

A.G. : Czy ten sport jest sposobem na rehabilitację ?

A.D. : Na pewno, jeśli myślimy o rehabilitacji pod kontem społecznym, możliwość spotykania się, wymieniania doświadczeniami, rozmów. Natomiast nie traktuję tego jako rehabilitację  pod kontem mojego ciała. W jakimś sensie sport jest dla mnie sposobem na życie. Miałem taką refleksję po uzyskaniu kwalifikacji, że życie przekłada się na łucznictwo i łucznictwo przekłada się na życie.

A.G. : Proszę to wyjaśnić.

A.D. : To jest skomplikowane ale można powiedzieć o wynikach, jest to związane z psychiką człowieka, z nastawieniem się. Jeżeli chodzi o te wysokie osiągnięcia, chociażby mistrzostwa polski to już jest kwestia psychiki. Tak naprawdę przyjeżdżają zawodnicy z innych klubów i wszyscy są wytrenowani tak samo, bo wszyscy idą podobnym rytmem natomiast dużą rolę odgrywa psychika człowieka. Chociażby to jaki ma humor czy jak się w życiu układa. Więc to mam na myśli, że przekłada się dużo rzeczy. Jeżeli jest dobrze w sporcie, człowiek ma inne nastawienie, cieszy się tym i to przekłada się też na życie. Łatwiej mu pokonywać trudy życia codziennego. Także to działa w dwie strony, tak to widzę.

A.G : Jakie jeszcze zalety niesie za sobą uprawiane sportu?

A.D. : Daje to taką po prostu zwykłą radość. To daje dużą przyjemność.

A.G. : Dlaczego wybrał Pan łucznictwo?

A.D. : Ja próbowałem różnych sportów w przeszłości. Kiedy kolega zaproponował ten sport, powiem szczerze nawet nie wiedziałem, że łucznictwo może być sportem. Poprzez te wszystkie etapy i lata bardzo mnie to wciągnęło. Ja sobie w tej chwili nie wyobrażam życia bez łucznictwa i bez treningów. Nie mam tu na myśli tylko wygrywania, oczywiście, że jest to część sportu, oto też chodzi każdemu, ale bardziej trenowanie. Ta przyjemność spotkania się z innymi, możliwość pojedynku. Bo to jest przecież sport indywidualny. W tym sporcie podoba mi się to, że nie ma żadnych ułatwień jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne. Są też możliwości rywalizacji z osobami pełnosprawnymi na tych samych zasadach, na tym samym sprzęcie, na tych samych odległościach. I to jest fajne. Nie ma tutaj żadnych barier, jest możliwość pojedynków indywidualnych. To jest właśnie dużym sprawdzianem, bo tu jest ważna forma psychologiczna. Pojedynki są odzwierciedleniem tego, kto jest mocniejszy psychicznie.

A.G. :Czy jest ktoś kto Pana inspiruje?

A.D. : Wiele jest takich osób. Wiem, że od każdego kogo spotykam w łucznictwie coś biorę. Każdy ma coś w sobie. Choćby wśród moich kolegów z kadry dostrzegłem uparte dążenie do celu pomimo wszystko. Żeby poprzez trening dojść do doskonałości.

A.G. : Czym dla Pana jest doskonałość?

A.D.: Trudne pytanie. Powiem tak: chciałbym, ale nie za wszelką cenę. Bardzo mnie cieszą wyniki, jest to potwierdzeniem tego, że coś przepracowałem, że to coś daje, że ten trud włożony podczas treningów, ta praca, te wszystkie lata nie poszły na marne. Tylko, że widać to po wynikach. Natomiast sama forma doskonałości, że chciałbym być w 100% najlepszy? Nie oto mi chodzi. Sama praca ma znaczenie. I to jest najfajniejsze. Jeżeli każdy sportowiec tak do tego podchodzi to myślę, że wtedy jest ta radość ze sportu. A nie samo dążenie do doskonałości, która staje się jedynym celem. Doskonałość to jest tylko podsumowanie i wtedy możemy czerpać z niej radość.

A.G. : Czy po igrzyskach stał się Pan osobą rozpoznawalną?

A.D. : Mam nadzieję, że nie [śmiech]. Jest duże zainteresowanie oczywiście ze strony władz i mediów czy nawet ze strony znajomych. Bo niewątpliwie wyjazd na paraolimpiadę jest nagłaśniany. Dużo osób się tym interesuje, są wzmianki w internecie, w wiadomościach. Więc, na pewno tak.

A.G. : Jak Pan sobie z tym radzi?

A.D. : Staram się o tym nie myśleć. Nie lubię być w centrum uwagi. Nie na tym mi zależy. Wiem, że cała otoczka wokół mnie, ten szum medialny, duże zainteresowanie, to przeszkadza. W szczególności, że w sporcie dużą rolę odgrywa psychika i równowaga nie może być zaburzona. Wiem, że takie rzeczy nie służą.

A.G. : Jakie myśli pojawiają się  w czasie paraolimpiady kiedy mierzy się do celu? Co się wtedy czuje?

A.D. : Na pewno bardzo wysokie ciśnienie [śmiech], to się na pewno czuje. Ale tak naprawdę nie ma wtedy czasu na myślenie. To są dosłownie ułamki sekund. Na oddanie jednego strzału jest dwadzieścia sekund, łącznie z naciągnięciem wymierzeniem i momentem strzału. Wtedy to już jest podsumowanie. Jest bardzo trudno, mimo, że jesteśmy bardzo dobrze wytrenowani, to w monecie kiedy się jedzie na paraolimpiadę są duże emocje, nie do opisania. Ale to są pozytywne emocje. Wiemy, że na paraolimpiadę jedzie trzydziestu dwóch zawodników z całego świata i każdy chce być najlepszy. Warto wtedy o tym nie myśleć. Ważne jest tylko strzelanie.

A.G. : Jaka była Atmosfera w Rio?

A.D. : Byłem bardzo wycofany. Starałem się nie dekoncentrować, nie udzielałem się towarzysko, nie zwiedzałem Rio. Widziałem tylko drogę z wioski olimpijskiej na stadion gdzie odbywały się zawody. Wiedziałem, że to będzie duże przeżycie emocjonalne i tak było, ale starałem się mimo wszystko wyciszyć. Wiem, że to co było do osiągnięcia to osiągnąłem. Być może tych myśli było mimo wszystko za dużo. W tym decydującym pojedynku, którego nie udało mi się wygrać. Kiedy już wiedziałem z kim będę walczył, a był to złoty mistrz olimpijski z Londynu. W tedy tych myśli było za dużo. W tym sporcie jest ważne nastawienie psychiczne. Po walce już wiedziałem, że jak najbardziej było mnie stać żeby wygrać. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że bardzo ważny jest trening psychiczny.

A.G. : Dla jakich ludzi jest łucznictwo? Jakie trzeba mieć predyspozycje?

A.D. : Myślę, że ten sport tak naprawdę jest dla wszystkich. On też weryfikuje ludzi. Po przez 10 lat widziałem ilu zawodników się przewijało. Ilu przychodziło i po pół roku czy po kilku treningach rezygnowali, bo widzieli, że są zawodnicy którzy trafiali do celu, a oni nie mogli trafić nawet w tarczę. Jest to niewątpliwie trudny sport. I wtedy jest ta weryfikacja, czy jesteśmy w stanie to wszystko ujarzmić i iść do przodu, bo nam to sprawia przyjemność, czy nie.

A.G.: Dziękuję za rozmowę.

 

Niepełnosprawni chcący uprawiać łucznictwo i inne dyscypliny sportu mogą zgłaszać się do Integracyjnego Centrum Sportu i Rehabilitacji „Start” w Lublinie, który mieści się pod adresem al. Piłsudskiego 22. ICSiR „Start” zajmuje się upowszechnianiem rozwoju a także rehabilitacji poprzez sport wśród osób z niepełnosprawnością. Oferuje zajęcia dla osób z uszkodzonym aparatem ruchu lub wzroku, posiadających orzeczenie o niepełnosprawności. Obecnie szkoli w następujących dyscyplinach sportowych: pływanie, tenis stołowy, goalball, łucznictwo, piłka siatkowa na siedząco, lekka atletyka oraz zajęcia ogólnousprawniające w siłowni i świetlicy. Zawodnicy „Startu” mają znaczące osiągnięcia, zdobywają medale na międzynarodowych mistrzostwach, biorą również udział w paraolimpiadach.

Polecamy także:

http://niepelnosprawni.lublin.pl/wywiad-z-prezesem-integracyjnego-centrum-sportu-i-rehabilitacji-start-w-lublinie/

http://niepelnosprawni.lublin.pl/integracyjne-centrum-sportu-i-rehabilitacji-start/

https://www.facebook.com/icsirstart/about/

Anna Góra

PRAWA

Copyright Ⓒ 2011 - 2016 LFOON-SW

Administrator 2011 - 2016 Mateusz Urbański