BIULETYN INFORMACYJNY
OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

4 grudzień 2021

Moim zainteresowaniem jest bycie aktywnym

 Z panem Pawłem Iwaniukiem, Pełnomocnikiem Prezydenta Białej Podlaskiej ds. osób niepełnosprawnych, rozmawialiśmy długo. O byciu „usankcjonowanym przez samorząd działaczu społecznym”, fantastyce, poczuciu spełnienia, modelach niepełnosprawności, podróżach i samotności. Nie wszystkie z podejmowanych wątków znalazły się w relacji z tej rozmowy, bo w rubryce „Pasje” skupiamy się głownie na zainteresowaniach. Część z pozostałych tematów rozwiniemy niebawem, bo jak się rozmawia z ciekawym człowiekiem, to jedna rozmowa to zdecydowanie za mało 😊

 

 

O talentach często mówi się w kontekście umiejętności artystycznych, plastycznych, itp. Ja jako dziecko dużo rysowałem i to się przełożyło na moje późniejsze zajęcia. Przez wiele lat pracowałem w mediach krajowych i lokalnych, i w tym czasie przy niektórych projektach trzeba było być troszeczkę taką osobą, która umie wiele rzeczy zrobić. W związku z tym, poza pisaniem artykułów, poza przeprowadzaniem, wywiadów przygotowywałem grafiki, zdjęcia i inne materiały dotyczące danej publikacji. To pozwoliło mi rozwinąć u siebie taką wrażliwość na elementy związane z grafiką, z estetyką, z projektowaniem. Nadal lubię rysować, chociaż teraz nie mam na to tyle czasu, co kiedyś. Jako że wychowałem się na przełomie lat 80. i 90., to takim elementem widocznym w moich pracach jest nawiązywanie do stylu ośmiobitowych gier wideo – mam opublikowany w Internecie blog, na którym moje prace są dostępne. To by było tyle z takich typowych talentów.

Generalnie to jestem miłośnikiem kina. Kilkadziesiąt seansów w roku, przed pandemią zdarzało się, że w kinie byłem kilka razy w tygodniu. Kino jest dla mnie jedną z najbardziej dostępnych jednostek kultury. Jedne z naszych bialskich kin jest tak zaprojektowane, że w 3 na 4 sale miejsca dla osób na wózkach są usytuowane na górze. Lubię literaturę fantastyczną. Organizowałem w Białej środowisko miłośników fantastyki. Miałem przez kilka lat taką fajną grupę, która prężnie działała. No ale wiadomo: ludzie wyjeżdżają, zmieniają im się plany życiowe, więc gdzieś się rozeszliśmy. Było to dla mnie ważne doświadczenie.

Wszystko się jakoś przeplata. Byłem tez blogerem technologicznym przez 5 lat, a fantastyka, rozwój technologii, pokrywały się trochę tematycznie ze sobą.

Interesuję się też historią. Wydaje mi się, że historia pozwala przez pryzmat wydarzeń, które wydarzyły się w przeszłości rozumieć to, co wydarza się współcześnie. Jest w stanie dużo nas nauczyć.

Lubię podróżować. Covid to oczywiście trochę ograniczył. Będąc za granicą obserwowałem różne kwestie związane z niepełnosprawnością. Oprócz wątków turystycznych moje podróże poświęcone są też temu, jak funkcjonują w różnych miejscach osoby z niepełnosprawnościami w innych krajach. Moje podróże na południe Europy pokazały, ze w kwestiach dostępności to nie powinniśmy mieć aż tak dużych kompleksów. Widziałem takie rzeczy, które wydawało mi się, że w Unii Europejskiej nie powinny mieć miejsca, a jednak okazywało się, że one istnieją. Natomiast zazdroszczę Hiszpanii komunikacji kolejowej dostępnej dla osób niepełnosprawnych. Jest to tak fantastycznie zrealizowane, że nie sądziłem, że tak można zrobić: róg peronu jest oddzielony od progu wejściowego w wagonie o może 2cm. Nie ma krawężnika, nie ma różnicy poziomów.

 

Wydaje mi się, że z talentów, które posiadam jest jeszcze na pewno zdolność do samoorganizacji, odnajdywania się w nowych sytuacjach i do uczenia się nowych rzeczy. W tym czasie mojej aktywności zawodowej, gdy pracowałem w mediach, zajmowałem się reklamą, organizacją mediów, pracowałem jako wydawca – to wszystko wymagało elastyczności i szybkiego uczenia się, adaptacji na nowym stanowisku, dostosowania do nowych obowiązków. Obecnie jestem urzędnikiem zajmującym się osobami niepełnosprawnymi w ramach działania lokalnego samorządu.

To są zupełnie inne zadania; zupełnie zmienia punkt widzenia. A, jak głosi stare powiedzenie, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Tu jest to takie namacalne. Na pewno widzę perspektywę pracy samorządu z innej strony. W związku z tym może jestem trochę bardziej wyrozumiały na pewne rzeczy, które kiedyś wydawało mi się, że może trwają zbyt długo, że powinny być realizowane szybciej. Dzisiaj rozumiem, że pewne procesy, które zachodzą w ramach działalności samorządu wymagają czasu i mam świadomość tego, że efekty tych naszych działań są często bardzo często odroczone w czasie.

Umiejętność komunikacji jest bardzo istotna i w takich działaniach, jakie prowadzimy na rzecz osób z niepełnosprawnościami, umiejętność wytłumaczenia, jak i po co to jest bardzo ważna. Mam takie wrażenie, że u nas w Polsce, w kontekście działań na rzecz osób niepełnosprawnych to właśnie komunikacja jest jeszcze chyba najsłabszym ogniwem. Cały czas realizuje się różne działania, ale często są one na tyle słabo skomunikowane, że po prostu adresaci tych działań często albo o nich nie wiedzą, albo nie mają świadomości, że one są w ogóle do nich skierowane. Myślę że to z punktu widzenia moich wcześniejszych doświadczeń zawodowych jest tak bardzo ważne.

Istotna jest też kultura komunikacyjna – to, jak komunikujemy pewne rzeczy.  Amerykański paraolimpijczyk, Rick Hansen powiedział kiedyś taką fajną rzecz, że “wózek nie powinien być symbolem niepełnosprawności; powinien być pojazdem wiodącym do wyzwolenia, rydwanem niezależności”. Spodobało mi się to bardzo, bo przez ten pryzmat powinno się o tych sprawach mówić, nie przez definiowanie ograniczeń, tylko poprzez określenie narzędzi, które pozwalają realizować siebie, pozwalają osiągać pewne cele.

Przeskok z wolnego zawodu, jakim jest dziennikarstwo do roli urzędnika, która to kojarzy się z jakąś powtarzalnością rutyną – to nie było łatwe na początku. Sytuację ułatwiło z pewnością to, że ja z pracą samorządu miałem kontakt już dużo wcześniej.  Przez wiele lat w swojej rodzinnej miejscowości, w Białej Podlaskiej, uczestniczyłem w różnych działaniach związanych z lokalną kulturą, prowadziłem przez kilka lat Stowarzyszenie Miłośników fantastyki, organizowałem zloty i poprzez to miałem kontakt z samorządem. Urzędy nie były dla mnie takim obcym miejscem, natomiast faktycznie, gdy znalazłem się po drugiej stronie biurka, to faktycznie troszeczkę wpłynęło na moje postrzeganie różnych sytuacji. Myślę, że wpływa na moją pracę ma też to, że mój szef Prezydent Miasta Biała Podlaska Michał Litwiniuk, dał mi od samego początku dość dużą samodzielność działania. Sprawy, którymi ja się zajmuję, poza sprawami formalnymi, to są również sprawy, które nie mieszczą się do końca w typowym postrzeganiu funkcji urzędniczej. Czasami realizuję interwencje na rzecz osób niepełnosprawnych; niektóre z nich w ogóle nie mają żadnego związku z pracą samorządów.  Mam takie wyobrażenia sam o sobie, że ja jestem troszeczkę takim usankcjonowanym przez samorząd działaczem społecznym. To daje mi duży komfort, bo wiem, że są sprawy, którymi się mogę zajmować. W styczniu miną dwa lata, odkąd pracuję w Urzędzie Miasta. Bardzo ważne jest to, że ta funkcja od samego początku została skonstruowana w taki sposób, żeby nie ograniczać mojego działania.

Niektórzy się dziwią, że po roku działania, w większości podczas pandemii – jak wyliczono w prasie – miałem na swoim „koncie” 106 klientów, 30 interwencji. Dla mnie praca zdalna nie była niczym nowym. Pracując przez 13 lat wcześniej w mediach, pracowałem zdalnie przez cały ten okres, leżąc w łóżku z laptopem. To mnie przygotowało do pracy w warunkach pandemii. Oczywiście nikt nie przypuszczał, że wykorzystam te umiejętności w takich okolicznościach. Po prostu chcąc pracować, musiałem nauczyć się komunikować się ze światem zewnętrznym z wnętrza własnego pokoju i załatwiać sprawy nie będąc w danym miejscu.

Biała Podlaska moich marzeń? to jest takie miejsce, gdzie osoba niepełnosprawna, niezależnie od tego, jaki to jest rodzaj niepełnosprawności może się czuć po prostu dobrze, może wyjść z domu, może skorzystać z oferty naszego miasta, może korzystać z komercyjnych usług, może chodzić do kina, korzystać z kultury – gdzie po prostu ma swoje miejsce. Postrzegam nasze działania, jako te, które mają stworzyć takie właśnie warunki dla tych osób. Kiedyś myślałem, że największym wyzwaniem jest dostępność – że jak wszędzie będą podjazdy, windy, automatycznie otwierające się drzwi, to na tych naszych „rydwanach” wyjdziemy z domu, że świat będzie idealny. Dziś wiem, że dostępność to jest tylko jeden z elementów tej przestrzeni, nad którą musimy pracować. Myślę, że wciąż sporym problemem jest mentalność. Może to jest kwestia zmian pokoleniowych. Mam też jeszcze poczucie, że osoba z niepełnosprawnością realizująca się jako małżonek lub rodzic, jest jeszcze w naszym społeczeństwie ewenementem. Powoduje jakieś dziwne komentarze- w tym dostrzegam spory problem. Wciąż powtarzającym się motywem w mojej pracy jest samotność osób niepełnosprawnych. Może w dużych miastach jest łatwiej. W małych miejscowościach musimy ciągle jeszcze tę niepełnosprawność odczarowywać. Wciąż się zdarza, że ludzie postrzegają niepełnosprawność jako dopust Boży.

Czy jestem człowiekiem spełnionym? Nigdy bym nie chciał być. Ważne, żeby zawsze móc coś jeszcze zrobić, czegoś dokonać po prostu. Moje zainteresowania bezpośrednio wiążą się z moją aktywnością. Zawsze szukałem sobie jakichś takich przestrzeni do funkcjonowania i do działania. I jeśli mogłem funkcjonować w środowisku osób, które interesowały się fantastyką, to je organizowałem, a kiedy pojawiły się możliwości działania na rzecz mojego własnego środowiska, to je po prostu podjąłem. I to są moje zainteresowania. Moim zainteresowaniem jest bycie aktywnym.

 

Rozmawiała: Anna Bieganowska-Skóra
Zdjęcia: archiwum prywatne Pawła Iwaniuka

Copyright Ⓒ 2011 - 2018 LFOON-SW

%d bloggers like this: